Meta w Mjanmie, część II: Kryzys
Uwaga: To jest tłumaczenie artykułu napisane za zgodą osoby, która opublikowała oryginał. Link do oryginalnej treści znajdziesz poniżej.
Disclaimer: This is a Polish translation of the article linked below, written with consent of its original author.
Meta in Myanmar, Part II: The Crisis,
Erin Kissane
Oto drugi artykuł serii opowiadającej o tym, co firma Meta zrobiła w Mjanmie i czego my, jako szeroko rozumiana społeczność technologiczna, możemy się z tego nauczyć. Będzie Ci łatwiej go zrozumieć, jeżeli zaczniesz od lektury pierwszego artykułu – te dwa pierwsze są szczególnie mocno powiązane ze sobą i najłatwiej je zrozumieć jako pojedynczy twór. Możesz także zapoznać się z meta-artykułem zawierającym uwagi na temat terminologii, informacje o źródłach oraz listę zmian.
Jednak na wszelki wypadek gdyby ktoś nie czytał części pierwszej albo nie pamiętał całego potoku słów z jej treści…
Przypomnijmy
W latach poprzedzających najgorszą przemoc wobec ludności Rohingja przez Mjanmę przetacza się fala nawoływań do krwawej eksterminacji tejże mniejszości etnicznej. Słychać je w wypowiedziach oficerów wojskowych oraz członków partii politycznych, świątyniach buddyjskich, filmach na YouTube, wiadomościach wysyłanych anonimowo przez Bluetooth w kawiarniach, no i oczywiście na Facebooku.
Jednak to, co wyróżnia Facebooka, to fakt, że jest on wszędzie. Jest obecny w każdym telefonie, a tenże da się znaleźć w prawie wszystkich domach. Za czasów ekstremalnie ścisłej kontroli wojska Birmańczycy polegali na nieoficjalnych kanałach i plotkach. A teraz cały kraj podpiął się w ekspresowym tempie do internetu, nawet na wsiach, gdzie jeszcze nie było prądu.
I tak do telefonów w dłoniach ludzi, którzy z otwartymi ramionami przyjęli możliwość komunikowania się, nauki i lepszego zrozumienia świata wokół siebie, Facebook dostarczał i wzmacniał produkowaną taśmowo nienawiść oraz dezinformację stymulowaną w znacznej mierze przez ekstremistyczne skrzydło powszechnie szanowanego buddyjskiego ruchu religijnego.
To bardzo złe połączenie.
Narastające zagrożenia w Mjanmie w połowie lat 2010. nie są oczywiste tylko z perspektywy czasu: przez wiele lat birmańscy i zachodni eksperci społeczeństwa obywatelskiego, aktywiści na rzecz praw cyfrowych, entuzjaści technologii, a nawet sam rząd Mjanmy, przestrzegali firmę Meta, że Facebook nakręca spiralę ludobójstwa. W latach 2012 i 2014 mają miejsce fale społecznej przemocy, nierzadko wspieranej przez władze. Birmański rząd wprost wskazuje na związek pomiędzy niekontrolowanym podżeganiem na Facebooku a jednym z aktów zamieszek i blokuje dostęp do serwisu w celu zahamowania przemocy.
Meta zareagowała poprzez nawiązanie kontaktu z lokalnym birmańskimi grupami w celu pomocy przy tłumaczeniu zasad i procesie wysyłania zgłoszeń, ale nie ma nikogo, kto mógłby zająć się zgłoszeniami. Przez wiele lat Meta zatrudniała dokładnie jedną osobę znającą język birmański na stanowisku moderatorskim w kraju liczącym ponad 50 milionów ludzi. Do końca 2015 r. liczba ta zwiększyła się do czterech.
I tu dochodzimy do roku 2016, kiedy Meta wzmaga wysiłki w kierunku łączności.
Kolejny miliard
W roku 2013 Mark Zuckerberg ogłasza start nowej globalnej inicjatywy na rzecz rozwoju internetu zwanej Internet.org. Facebook ma przewodzić inicjatywie wraz z sześcioma innymi podmiotami komercyjnymi działającymi w obszarze technologii: dwójką producentów półprzewodników, dwójką producentów telefonów komórkowych, jednym operatorem sieci komórkowej oraz firmą Opera. Dostępny jest także promocyjny film wideo pokazujący bardzo globalnych ludzi robiących różne celebracyjne rzeczy w rytm spokojnych nut fortepianowych oraz odtwarzanego w tle przemówienia Kennedy’ego na temat pokoju na świecie[1].
Wraz z wielkim ogłoszeniem Zuckerberg publikuje także artykuł opisujący jego zamiary zatytułowany „Czy łączność jest prawem człowieka?”. Celem Facebooka, jak pisze, jest uczynienie świata bardziej otwartym i połączonym:
Ale gdy zaczęliśmy rozmyślać o przyłączeniu kolejnych pięciu miliardów ludzi, uświadomiliśmy sobie coś ważnego: zdecydowana większość ludzi na świecie nie ma w ogóle dostępu do internetu.
Zdaniem Zuckerberga problem leży w zbyt wysokich cenach pakietów danych, a to z kolei jest spowodowane brakami w infrastrukturze. W tym momencie jego artykuł zbacza z tematu w stronę ekonomii, stwierdzając, że dostęp do internetu oznacza koniec walki o zasoby w grze o sumie zerowej, a to z kolei ma przynieść globalny dostatek i szczęście:
Przed internetem i ekonomią opartą na wiedzy nasza gospodarka była oparta głównie o przemysł i surowce. Wiele aspektów gospodarki opartej o surowce jest w istocie grą o sumie zerowej. Dla przykładu, jeżeli ty posiadasz pole naftowe, to ja nie mogę posiadać tego samego pola naftowego. To z kolei motywuje tych, którzy posiadają surowce, aby gromadzić ich jeszcze więcej, a niekoniecznie dzielić się nimi. Ale ekonomia oparta o wiedzę działa inaczej i napędza globalny dostatek. To już nie jest gra o sumie zerowej. Jeżeli ty coś wiesz, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebym ja też to wiedział. W zasadzie im więcej wiemy, tym lepsze pomysły, produkty i usługi możemy oferować, a nasze życia stają się w ten sposób lepsze.
Jak twierdzi Zuckerberg, Facebook dokłada wszelkich starań, aby uczynić wszystkie te zasoby dostępnymi dla wszystkich:
Jako że internet jest tak bardzo fundamentalny, uważamy, że każda osoba powinna mieć do niego dostęp i inwestujemy mnóstwo energii i zasobów, aby tak się stało. Jak dotąd Facebook zainwestował w ciągu ostatnich kilku lat ponad miliard dolarów w celu przyłączenia ludzi w krajach rozwijających się i nie jest to nasze ostatnie słowo[2].
Jak mogliśmy wywnioskować z niedawnych wydarzeń [z wyjaśnień Autorki wynika, że chodzi o destrukcję moderacji na Reddicie oraz postępującą degradację tejże na Twitterze / X – przyp. tłum.], osoby stojące na czele mediów społecznościowych nie zawsze są obdarzone genialnymi umysłami, ale Mark Zuckerberg nie wypadł sroce spod ogona. Jego nowa inicjatywa adresowana do „kolejnego miliarda ludzi” mająca na celu „połączyć świat” będzie w istocie cementować monopolistyczne struktury, które dostarczają krajom mniej rozwiniętym nie tyle prawdziwy „dostęp do internetu” co… głównie do Facebooka – okrojonego i rozliczanego na zasadzie zero ratingu, dzięki czemu używanie go nie generuje kosztów transmisji danych.
Debiut inicjatywy Internet.org jest entuzjastycznie witany przez amerykańską prasę technologiczną i wiele wiodących mediów[3]. New York Times patrzy na to nieco bardziej sceptycznie:
Firmy [zajmujące się mediami społecznościowymi] nie mają zbyt wielkiego pola manewru i muszą szukać wzrostu w krajach za oceanem. Dla przykładu, już ponad połowa Amerykanów używa Facebooka przynajmniej raz na miesiąc, a i w pozostałej części rozwiniętego świata sytuacja jest podobna. Na każdą jedną osobę na Ziemi przypada prawie jeden aktywny telefon, co sprawia, że ekspansja jest wyzwaniem dla operatorów i producentów telefonów.
Uboższe kraje w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej stanowią największą szansę na pozyskanie nowych klientów, o ile firmy będą w stanie wymyślić, jak niskim kosztem przyłączyć obywateli tych krajów do internetu[4].
W czerwcu 2013 r. Facebook miał 1,1 mld aktywnych użytkowników, z czego tylko 198 milionów w USA. Kiedy piszę te słowa w 2023 r., liczba aktywnych użytkowników w miesiącu sięga 3 miliardów, z czego tylko 270 milionów stanowi USA. A zatem liczba użytkowników w USA wzrosła zaledwie o 36% w ciągu dziesięciu lat, podczas gdy liczba aktywnych użytkowników w miesiącu wszędzie indziej wzrosła o 188%[5]. Do końca 2022 r. 55% całego ruchu w mediach społecznościowych pochodziło z Azji[6].
Czytając słowa Mety na temat „łączenia świata” warto mieć te liczby w pamięci.
Ale to, że wzrost miał miejsce na całym świecie, nie oznaczało, że Meta interesowała się tym, co subsydiowany dostęp do Facebooka powodował poza Stanami Zjednoczonymi i Europą Zachodnią.
W wydanej w 2021 roku książce „An Ugly Truth” o wewnętrznym funkcjonowaniu firmy Meta dziennikarki „New York Timesa” Sheera Frenkel i Cecilia Kang piszą, że nikt w Mecie nie był odpowiedzialny za ocenę dynamiki kulturowej i politycznej w miarę pojawiania się nowych społeczności w internecie, ani nawet za upewnienie się, czy były dostępne kompetentne językowo i kulturowo osoby moderatorskie, które mogłyby wspierać każdy nowy kraj.
Pracownik Mety, który pracował nad inicjatywą Next One Billion [po polsku: kolejny miliard – przyp. tłum.] nie przypominał sobie, żeby ktokolwiek „bezpośrednio odpytywał Marka lub Sheryl odnośnie istniejących zabezpieczeń lub zgłaszał cokolwiek, co kwalifikowałoby się jako obawa lub ostrzeżenie w związku z integracją Facebooka z kulturami innymi niż amerykańska”[7].
W 2015 r. Internet.org zmienia nazwę na Free Basics po tym, jak inicjatywa spotkała się z szeroką krytyką za zagrażanie neutralności sieci. Jest to posunięcie PR-owe zapowiadające wielki rebranding z nazwy „Facebook” na „Meta” wkrótce po tym, gdy Frances Haugen dostarczyła SEC swój zbiór wewnętrznych dokumentów w 2021 r.[8]
W 2016 r. nadchodzi czas wprowadzenia w Mjanmie Free Basics wraz z uproszczoną wersją Facebooka o nazwie Facebook Flex, która umożliwia użytkownikom bezpłatne przeglądanie tekstów i płacenie tylko za transmisję obrazków i wideo[9]. Facebook jest już megapopularny w Mjanmie z powodów omówionych w poprzednim artykule. Jednakże, gdy największy birmański telekom, MPT, uruchamia Free Basics i Facebook Flex, miesięczna liczba aktywnych użytkowników Facebooka w Mjanmie wzrasta ponad dwukrotnie z nieco ponad 7 milionów użytkowników w 2015 r. do co najmniej 15 milionów w 2017 r. (Kilka amerykańskich źródeł medialnych podaje liczbę 30 milionów, choć nie byłabym wybitnie skłonna im wierzyć)[10].
Chcę jednak wyrazić się jasno – dla ogromnej rzeszy ludzi w Mjanmie uzyskanie nawet okrojonego internetu było rewolucją, która odmieniała ich życia.
„Kiedyś musiałem patrzeć na chmury”
Na początku 2017 r. dziennikarz Doug Bock Clark przeprowadził dla Wired wywiady na temat internetu z mieszkańcami Mjanmy, w tym ze współzałożycielem MIDO Nay Phone Lattem.
Clark cytuje rolnika uprawiającego plantację herbaty w stanie Shan, na której jego rodzina pracowała od pokoleń:
Zawsze mieszkałem w tym samym mieście liczącym około 900 ludzi, które znajduje się w bardzo pięknym lesie, ale jednocześnie jest bardzo odizolowane. Kiedy byłem dzieckiem, mieszkaliśmy w drewnianych domach i paliliśmy świece nocami, a górskie ścieżki były za wąskie nawet dla wozów wołowych. Przez długi czas życie się nie zmieniało.
W 2014 r. w miasteczku plantatora herbaty zainstalowano wieżę komórkową, a w 2016 r. lokalna organizacja pozarządowa zaprezentowała aplikację oferującą prognozy pogody, ceny rynkowe i inne. To znacząco zmieniło sytuację:
Możliwość sprawdzenia pogody z wyprzedzeniem jest niesamowita – wcześniej musiałem po prostu patrzeć na chmury! No i informacje z rynku są bardzo ważne. Wcześniej sprzedawaliśmy nasze produkty pośrednikom po zaniżonych cenach, bo nie mieliśmy pojęcia, że sprzedają je drożej w mieście. Ale w aplikacji widzę, jakie są ceny w dużych miastach, więc nie daję się oszukiwać…
Tutaj przypomina mi się esej Craiga Moda o jego pracy etnograficznej na wiejskich obszarach Mjanmy, który cytowałam w części I tej serii. Mod rozmawia z grupą rolników o korzystaniu z internetu: „Główny rolnik wspomina o Facebooku, na co pozostali ożywiają się. Facebook! Tak, tak! Korzystają z Facebooka codziennie. Uważają, że zużywanie danych na Facebooka to opłacalna inwestycja”.
Jeden z rolników chce pokazać Modowi wpis. W trakcie gdy wpis się ładuje, Mod i jego towarzysze spekulują:
Wcześniej powiedział nam: lelthamar asit – Jak każdy prawdziwy rolnik znam tę ziemię. Zastanawiamy się więc: co nam pokaże? Nową technikę uprawy? Wiadomość na temat zbliżających się wyborów? Analizę ich wpływu na rolników? Pokazuje nam krowę z pięcioma nogami. Śmieje się: Niesamowite, nie? Widzieliście kiedykolwiek coś takiego[11]?
To urocza historia. Ale patrząc z perspektywy roku 2023, trudno nie poczuć się przy niej odrobinę nieswojo.
W trakcie wywiadu w podcaście wideo Frances Haugen przytacza podobną historię w kontekście Mety próbującej zbudować narzędzia do zgłaszania dezinformacji:
Jeden z naszych badaczy powiedział: wiesz, to wygląda na bardzo oczywiste. Wydaje mi się, że to mogłoby zadziałać. Tylko że kiedy udaliśmy się i odbyliśmy rozmowy w Indiach, ludzie uzyskują dostęp do internetu tak szybko, że kiedy rozmawiamy z osobami z tytułem magistra (…) to oni mówią takie rzeczy: po co ktoś miałby umieszczać w internecie coś nieprawdziwego? To wymaga sporo zachodu[12].
Ta anegdota ma na celu naświetlić względną naiwność indyjskich użytkowników Facebooka, ale szczerze przyznam, że ta koncepcja jest prawie uniwersalnie ludzka – wszak cała ta produkcja stanowiłaby zbyt dużo pracy dla zwykłych ludzi! Stanowi to argument przeciwko spiskom w ogólności. Dla tych z nas, którym internet nie zniszczył umysłów, rozsądnym wydaje się stwierdzenie, że zwykli ludzie naprawdę nie zadawaliby sobie tyle trudu.
Tak się składa, że w Mjanmie i wielu innych miejscach dezinformacją i podżeganiem zajmują się nie tylko zwykli ludzie i tego dojdziemy później. Jednak zwykli ludzie w Mjanmie czytają wszystkie te wiadomości skierowane przeciwko Rohingjom, oglądają zdjęcia i filmy… i wielu z nich to kupuje.
„Wszyscy wiedzą, że to terroryści”
I tutaj musimy wrócić do eseju Faine Greenwood, który również często cytowałam w poprzednim artykule, a konkretnie do „prawdziwego momentu w stylu Thomasa Friedmana” w birmańskiej taksówce w 2013 roku [Thomas Friedman to kontrowersyjny amerykański publicysta, często krytykowany za prostackie i generalizujące spostrzeżenia na temat kultury i polityki. Przywołanie go jest trafną analogią do tego, co spotyka Greenwood w trakcie opisanego kursu taksówką – przyp. tłum.]:
Kierowcą był uroczy młody Birmańczyk ze świetnym angielskim. Trochę pogadaliśmy na błahe tematy: o pogodzie (gorąco i wilgotno), o tym, jak mi się podoba Rangun (całkiem całkiem, może z wyjątkiem wygłodniałych psów) i mojej opinii na temat birmańskiego jedzenia (uwielbiam).
Następnie zapytał mnie, co sprowadza mnie do miasta. Mówię mu, że chcę pisać o internecie. „O tak, mam już konto na Facebooku” – odpowiedział z wielkim entuzjazmem – „Jest tam dużo ciekawych rzeczy. Sporo się dowiaduję. Nie miałem pojęcia o wszystkich tych okropieństwach, które robili Bengalczycy”.
– Okropieństwach? – pytam, chociaż wiem, co zamierza powiedzieć.
– Zabijali buddystów, kradli ich ziemie. Na Facebooku są zdjęcia. Wszyscy wiedzą, że to terroryści – odpowiedział.
– Ja pierdolę – pomyślałom[13].
Historia Greenwood jest bardzo podobna do tej, którą Matt Schissler opowiada reporterkom Sheerze Frenkel i Cecilii Kang w „An Ugly Truth” (Schissler jest jedną z osób, które przekazywały Mecie złowrogie ostrzeżenia w części I tej serii).
W opowieści Schisslera również jest rok 2013 i zaczyna on widzieć rzeczy, które jeżą włos na głowie. Jego buddyjscy przyjaciele zaczynają wygłaszać swoje teorie spiskowe na temat Rohingjów i pokazywać mu „ziarniste zdjęcia zrobione telefonem przedstawiające ciała, które według nich należały do mnichów buddyjskich zabitych przez muzułmanów”. Mówią mu, że bojownicy ISIS są w drodze do Mjanmy.
Ta narracja dociera do niego nawet od znajomego dziennikarza, który dzwoni, aby ostrzec Schisslera przed muzułmańskim spiskiem mającym na celu atak na kraj. Jako dowód dziennikarz pokazuje mu wideo:
Schissler rozpoznał, że wideo zostało w oczywisty sposób zmontowane i dołożono groźnie brzmiący dubbing po birmańsku. „On był kimś, kto powinien był wiedzieć lepiej, a tymczasem zwyczajnie dawał się nabrać, wierzył w to wszystko”[14].
Kiedy Craig Mod zjawia się w Mjanmie w 2016 roku, jest potwornie gorąco – nawet w cieniu było jak na patelni, a upał często gości w notatkach Moda. Jego tekst kończy się krótką wzmianką na temat prognozy pogody:
Rolnik Numer Piętnaście uwielbia słynnego meteorologa z Mjanmy U Tun Lwina i obserwuje go na Facebooku. Szukam U Tun Lwina i dodaję go do obserwowanych w ramach solidarności, chociaż wydaje mi się, że wiem, jaka będzie jutro pogoda[15].
Gdzieś w połowie moich prac przeczytałam esej Moda ponownie i moją uwagę przykuło to nazwisko: U Tun Lwin. Gdzieś już je widziałam.
Pojawiło się w raporcie z ustaleń niezależnej międzynarodowej misji rozpoznawczej Rady Praw Człowieka ONZ w sprawie Mjanmy (w dalszej części tego artykułu zwanej „Misją ONZ”).
Znalazło się tam, ponieważ jesienią 2016 r., mniej-więcej rok po pobycie Craiga w Mjanmie i rozpętaniu fali skrajnej przemocy państwa wobec Rohingjów, pojawia się ten wpis na Facebooku. Misja ONZ donosi, że „Dr Tun Lwin, znany meteorolog mający ponad 1,5 miliona obserwujących na Facebooku, wezwał naród Mjanmy do zjednoczenia się w celu zabezpieczenia „zachodniej bramy” („Zachodnia brama” to granica z Bangladeszem i jest to nawiązanie do idei, że w rzeczywistości wszyscy Rohingjowie są nielegalnymi „bengalskimi” imigrantami).
Mjanma – kontynuuje Tun Lwin w swoim wpisie – „nie toleruje najeźdźców”, a jej mieszkańcy muszą zachować czujność „teraz, gdy istnieje wspólny wróg”. Od sierpnia 2018 r., kiedy Misja ONZ opublikowała swój raport, wpis Tun Lwina nadal wisiał na Facebooku. Miał 47 tys. reakcji, ponad 830 komentarzy i prawie 10 tys. udostępnień. W komentarzach ludzie nazywali istnienie Rohingjów w stanie Rakhine „inwazją muzułmańską”, żądając ich wykorzenienia i wytępienia[16].
Najdłuższa wojna domowa
W tym miejscu muszę wspomnieć krótko na temat Tatmadaw – z powodów, które niemal natychmiast okażą się oczywiste.
Tatmadaw (dosłownie: „wielka armia”) to zbiorcze określenie sił zbrojnych Mjanmy. Obejmuje ono armię, marynarkę wojenną i siły powietrzne, ale oficerowie Tatmadaw nadzorują także państwowe siły policyjne. Muszę tutaj pominąć ogromną porcję historii, ale dwie najważniejsze rzeczy, które należy wiedzieć, są następujące: generałowie Tatmadaw kierują Mjanmą (a przynajmniej wywierają znaczący wpływ na jej rząd) odkąd kraj uzyskał niepodległość, zaś wojsko toczy wojnę z licznymi etnicznymi grupami zbrojnymi w Mjanmie non stop od momentu zakończenia II wojny światowej[17].
Konflikty te – według niektórych szacunków określane jako najdłuższa wojna domowa na świecie – naznaczone były intensywną przemocą Tatmadaw wobec ludności cywilnej. Raport z ustaleń Misji ONZ, który cytuję w tej serii, zawiera szczegółowe opisy okrucieństw Tatmadaw wymierzonych w cywilnych członków mniejszości etnicznych w stanach Kachin i Shan. Human Rights Watch i wiele innych organizacji szczegółowo opisało brutalność Tatmadaw skoncentrowaną na mniejszościach etnicznych w stanie Karen i innych miejscach w Mjanmie[18].
Informacje o tych konfliktach i okrucieństwach były łatwo dostępne w języku angielskim przez cały okres ekspansji Mety w regionie. Dołączam tę krótką i okrojoną historię, aby wyjaśnić, że w tamtym czasie nie było problemu z ustaleniem, czym naprawdę był Tatmadaw i do czego był zdolny wobec cywilów.
Co w końcu sprowadza nas do tego, co spotkało Rohingjów w latach 2016 i 2017.
Operacje „oczyszczania”
Ostrzeżenie dotyczące treści w kolejnych dwóch akapitach: nie będę wchodzić w szczegóły i pominę drastyczne opisy, ale wciąż rozmawiamy o okrucieństwach, wliczając w to tortury, gwałty i morderstwa dorosłych i dzieci.
Rok 2016 miał być pierwszym rokiem nowej historii Mjanmy. W przełomowych wyborach powszechnych w Mjanmie w 2015 r. partia Aung San Suu Kyi zdobywa bezwzględną większość i obejmuje urząd wiosną 2016 r. To sprawa ogromnej wagi – oczywiście przede wszystkim w Mjanmie, ale również na arenie międzynarodowej, ponieważ wygląda na to, że Mjanma robi krok w stronę prawdziwej demokracji. Jednak Rohingjowie zostali wykluczeni z głosowania i krajowej konferencji pokojowej, która odbywa się latem, a której celem jest próba podpisania zawieszenia broni między Tatmadaw a uzbrojonymi grupami mniejszości etnicznych[19].
Około 140 tys. Rohingjów wysiedlonych po przemocy w 2012 r. nadal mieszka w obozach dla uchodźców wewnętrznych i jest pozbawionych artykułów pierwszej potrzeby, a rząd Mjanmy w dalszym ciągu zawęża – lub całkowicie eliminuje – i tak już prawie niemożliwe drogi do obywatelstwa i życia bardziej zbliżonego do normalności dla całej społeczności Rohingjów[20].
To także nie koniec przemocy. Według „Raportu o zapobieganiu okrucieństwom” Departamentu Stanu USA z 2016 r. Rohingjowie w dalszym ciągu doświadczali ataków ekstremistycznych tłumów oraz nadużyć ze strony rządu, w tym „tortur, bezprawnych aresztowań i przetrzymywania, ograniczeń w przemieszczaniu się, obostrzeń dotyczących praktyk religijnych oraz dyskryminacji w zatrudnieniu i dostępie do usług publicznych”[21].
Wszystko to stanowi tło dla wydarzeń, które nastąpią niebawem.
Opowiadam o tym wszystkim nie po to, by szokować czy manipulować emocjami, ale dlatego, że moim zdaniem nie możemy ocenić i racjonalnie omówić odpowiedzialności Mety – w Mjanmie czy gdziekolwiek indziej – jeśli nie włożymy wysiłku w zrozumienie, co stało się z ludźmi, którzy zostali pokrzywdzeni.
W październiku 2016 r. grupa powstańcza Rohingjów zwana Arakan Rohingya Salvation Army (ARSA) atakuje birmańskie posterunki na granicy Mjanmy i Bangladeszu i zabija dziewięciu funkcjonariuszy granicznych oraz czterech birmańskich żołnierzy. Tatmadaw odpowiada przeprowadzeniem tak zwanych „operacji oczyszczania” [ang. „clearance operations” – przyp. tłum.], oficjalnie skierowanych przeciwko powstańcom, ale w rzeczywistości wymierzonych szeroko w cały lud Rohingjów[22].
Raport Amnesty International z 2016 r. – a wkrótce po nim Niezależna Misja Rozpoznawcza Rady Praw Człowieka ONZ w Mjanmie – dokumentuje działania Tatmadaw, w tym masowe gwałty i morderstwa na rohingjańskich cywilach, bezpodstawne aresztowania setek mężczyzn Rohingja, w tym osób starszych, przymusowe głodzenie i niszczenie wiosek Rohingjów[23]. Dziesiątki tysięcy Rohingjów uciekają przez granicę do Bangladeszu[24].
Zimą 2016 i 2017 r. przemoc trwa w najlepsze. Funkcjonariusze Tatmadaw katują rohingjańskich cywilów. Buddyjski tłum w stanie Rakhine atakuje ludność Rohingjów. Bojownicy Rohingjów zabijają ludzi, których postrzegają jako zdrajców. Niespokojne czasy.
Rankiem 25 sierpnia 2017 r. bojownicy ARSA dokonują prymitywnych, w większości nieudanych ataków na około 30 birmańskich punktów bezpieczeństwa[25]. W tym samym czasie według śledztwa Amnesty International w dwóch wioskach w północnym stanie Rakhine bojownicy ARSA mordują co najmniej 99 hinduskich cywilów w tym kobiety i dzieci[26] (mimo że horror na masową skalę miał dopiero nastąpić, ten czyn pod każdym względem był aktem okrucieństwa).
Niedługo potem w zasadzie wszystko idzie w diabły.
W odpowiedzi na ataki ARSA Tatmadaw rozpoczyna drugą falę operacji czystek, oraz – według słów Amnesty International – systematycznie atakuje „całą populację Rohingjów w wioskach w północnym stanie Rakhine”[27].
Przyspieszanie ludobójstwa
Nie po raz pierwszy pracuję z dokumentacją okrucieństw. Jednak wciąż nie mam pojęcia, jak poprawnie podejść do tego, co dzieje się dalej. Z tego co wiem, osoby dokumentujące przypadki przemocy społecznej i państwowej na rzecz organizacji takich jak Lekarze bez Granic czy Rady Praw Człowieka ONZ używają precyzyjnego, ekonomicznego języka. Gdy spędzi się wystarczająco dużo czasu z ich skrupulatnymi tabelami i wyliczeniami, cała ta precyzja zaczyna brzmieć jak wściekłość.
Na podstawie szeroko zakrojonych i szczegółowych badań prowadzonych wśród uchodźców zbiegłych do Bangladeszu organizacja Lekarze Bez Granic szacuje, że w ciągu jednego miesiąca od 25 sierpnia do 24 września 2017 r. w Mjanmie umarło około 11 tys. Rohingjów, w tym 1700 dzieci. Spośród tej liczby około 8 tys. osób zostało brutalnie zamordowanych, w tym około 1200 dzieci poniżej piątego roku życia[28].
Raport Misji ONZ odnotowuje, że w trakcie ataków na wioski Rohingjów kobiety i dzieci razem z niemowlętami stanowią „szczególny cel”[29]. Według Lekarzy Bez Granic większość zamordowanych dzieci poniżej piątego roku życia zostaje zastrzelona lub spalona, ale zauważają, że około 7% jest katowanych na śmierć[30].
W ramach tego, co Amnesty International nazywa „nieustanną i systematyczną kampanią” Tatmadaw dokonuje publicznych zgwałceń setek – prawie na pewno tysięcy – kobiet i dziewcząt Rohingja, z których wiele zostaje również okaleczonych. Na masową skalę aresztują i torturują mężczyzn i chłopców Rohingja jako „terrorystów”. Skazują całe społeczności na śmierć głodową poprzez palenie ich targowisk i blokowanie dostępu do gospodarstw. Setki wiosek Rohingjów zostają doszczętnie spalone[31].
W ciągu kolejnych tygodni ponad 700 tys. osób (jak pisze Amnesty International „ponad 702 tys. osób, w tym dzieci”) ucieka do obskurnych, przepełnionych i narażonych na zmiany klimatu obozów dla uchodźców w Bangladeszu[32]. To ponad 80% Rohingjów zamieszkujących wcześniej stan Rakhine.
Raport z ustaleń Misji ONZ ukazuje się mniej-więcej rok później.
Cytowałam go już wielokrotnie w tym i poprzednim artykule. Dokument liczy 444 strony i rozpoczyna się szczegółowym opisem kryzysu z 2017 r., a następnie przeistacza się w katalog tysięcy zbiorowych i indywidualnych przypadków systematycznych tortur, gwałtów i morderstw dokonywanych przez Tatmadaw na członkach Rohingja, a także – w mniejszym, ale wciąż przerażającym stopniu – innych mniejszości etnicznych w Mjanmie. Skala i poziom szczegółowości wykraczają poza wszystko, z czym miałam dotąd do czynienia; relacje o okaleczeniach, molestowaniach i morderstwach dzieci na oczach rodziców ciągną się strona po stronie. Szczerze Ci radzę – nie czytaj go[33].
Klasyfikowanie przypadków przemocy jako ludobójstwo jest procesem długotrwałym, napiętym i nierównym. Wysoki Komisarz Rady Praw Człowieka ONZ nazywa wydarzenia w Mjanmie „podręcznikowym przykładem czystek etnicznych”[34]. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości rozpatruje obecnie sprawę przeciwko Mjanmie wniesioną na podstawie Międzynarodowej Konwencji o Ludobójstwie[35]. Departament Stanu USA, podobnie jak wielu badaczy i instytucji zajmujących się ludobójstwem, oficjalnie kwalifikuje wydarzenia w Mjanmie jako ludobójstwo. W tej serii opieram się o United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie, do pracy którego mam całkowite zaufanie[36].
Ale… Facebook?
Jeżeli udało Ci się dotrzeć tutaj, to po pierwsze – dziękuję. Może przynieś sobie szklankę wody czy coś.
Po drugie, być może warto – a może nawet powinniśmy – zadać sobie pytanie, ile z tego wszystkiego, co właśnie opisałam, da się powiązać z czymś tak relatywnie błahym, jak wpisy na Facebooku.
Chciałabym zrobić małe podsumowanie, a potem przyjrzeć się kilku argumentom, których na razie nie będę w stanie dogłębnie omówić przed końcem tego artykułu, a zwłaszcza przed następną częścią, w której w końcu zajmę się dokumentami i śledztwami rzucającymi światło na to, co działo się pod maską silników rekomendacji treści w Mecie.
To, co towarzyszyło eskalacji od stosunkowo odosobnionych przypadków przemocy wobec Rohingjów przed 2012 r. aż do dwóch dużych fal ataków w tym samym roku, przemocy częściowo społecznej i częściowo państwowej w 2016 r. oraz ludobójstwu pod przewodnictwem Tatmadaw w 2017 r. – to przytłaczający wzrost dezinformacji i wiadomości nawołujących do przemocy na Facebooku.
Jak próbowałam pokazać i będę nadal ilustrowała przykładami, wiadomości te wyhodowały silne przekonania i lęki skierowane przeciwko Rohingjom w całym głównym nurcie kultury buddyjskiej w Mjanmie. Te przekonania i obawy dość wyraźnie doprowadziły do bezpośrednich incydentów przemocy społecznej (niepaństwowej).
Ustalenie, czy te przekonania mogły stanowić choćby częściowe, sfabrykowane przyzwolenie głównego nurtu na działania Tatmadaw w 2016 i 2017 r. wykracza poza moje kompetencje. I szczerze mówiąc może to być niewykonalne z uwagi na niemożność rozwikłania co i kiedy było wiadome dla kogo. Wydaje mi się, że to wszystko działo się idealnie równolegle z ludobójczymi operacjami Tatmadaw.
Przytłaczające rozmiary i prędkość tej kampanii nienawiści nie byłyby możliwe bez udziału Mety, która umożliwiła jej przeprowadzenie na cztery główne sposoby:
- Meta wkupiła i wdarła się do centrum internetowego życia Mjanmy, a następnie wykazała się lekkomyślnością głuchą na ostrzeżenia zachodnich technologów, dziennikarzy i ludzi na wszystkich poziomach birmańskiego społeczeństwa (mówimy o tym przez większość części I).
- Po przemocy w 2012 r. odpowiedź Mety na problemy z moderacją treści była tak żałosna, że można byłoby wyśmiać ją do rozpuku, gdyby nie przyniosła ze sobą skutków śmiertelnych (omawiamy to w części I oraz poniżej).
- Za sprawą algorytmów rekomendacyjnych i programów zachęt finansowych Meta zdewastowała nową i kruchą sferę informacji online w Mjanmie i zamieniła tysiące starannie wykrzesanych iskier w miotacze ognia (omówione poniżej oraz w części III).
- Pomimo dysponowania wiedzą o istnieniu podobnej tajnej kampanii wywierania wpływu opartej na „nieautentycznych zachowaniach” – czyli fałszywych polubieniach, komentarzach i stronach – Meta pozwoliła, aby ogromna i niezwykle wpływowa tajna operacja wywierania wpływu rozwinęła się na birmańskojęzycznym Facebooku przez cały okres poprzedzający szczyt czystek etnicznych w 2016 i 2017 r. i później (część III).
Powyższa argumentacja została sformułowana przez ludzi poinformowanych lepiej niż ja. Raport Amnesty International z 2022 r. zatytułowany „Okrucieństwo społeczne: Meta i prawo do zadośćuczynienia dla Rohingjów” bezpośrednio sugeruje współudział Mety w ludobójczych kampaniach propagandowych i niepokojach, które doprowadziły do okrucieństw Tatmadaw w stanie Rakhine. Jak pisze Amnesty International, wirusowe rozchodzenie się dehumanizujących i zawierających przemoc wpisów w 2017 r. sprawiło, że wiadomości te „wydawały się wszechobecne na birmańskim Facebooku, tworząc wrażenie, że wszyscy w Mjanmie podzielają te poglądy, co pomogło zbudować wspólne poczucie pilności znalezienia „rozwiązania” „problemu bengalskiego” i ostatecznie stworzyło wsparcie dla „operacji oczyszczania” prowadzonych przez wojsko w 2017 r.”[37].
Jak już wspomniałam we wstępie do pierwszego artykułu z tej serii, główny śledczy Misji ONZ stwierdził, że Facebook odegrał „determinującą rolę” w przemocy[38].
Jednakże uważam, że rozsądnym i ważnym jest zastanowić się, czy naprawdę jest to możliwe, oraz uważnie przyjrzeć się dowodom.
Z jednej strony wydaje się oczywiste, że Meta rzeczywiście dopuściła się zaniedbań w kwestii rozbudowy moderacji treści i popełniła szereg błędów kontynuując ekspansję w Mjanmie i nie próbując przeciwdziałać fali ludobójczych wiadomości, przed którymi eksperci ostrzegali ich od co najmniej 2012 roku. Po tylu latach ostrzeżeń trudno nazwać zachowanie Mety inaczej niż bezdusznością.
Ale czy to czyni ich odpowiedzialnymi za to, co zrobił Tatmadaw?
Zacznijmy od problemu moderacji treści. To oznacza, że musimy przyjrzeć się niektórym treściom, które Meta dopuściła do rozpowszechniania na birmańskojęzycznym Facebooku podczas fal przemocy w latach 2016 i 2017.
Plotki i kłamstwa
Ostrzeżenie o zawartości: mowa nienawiści, obelgi etniczne.
12 września 2017 r., w szczytowym okresie ludobójczych ataków Tatmadaw na Rohingjów Institute for War and Peace Reporting opublikował wpis na temat swojego dwuletniego projektu w Mjanmie, w którym uczestniczyło kilkunastu lokalnych dziennikarzy oraz obserwatorów badających i opisujących mowę nienawiści i nawoływania do przemocy.
Wpis nosi tytuł „Jak media społecznościowe pobudziły niedawną przemoc w Mjanmie” i został napisany przez dyrektora regionalnego IWPR, Alana Davisa. Jest on jednocześnie żenujący – Davis zaczyna od rozważań nad tym, jak zacofany i przesądny jest buddyjski establishment – ale również wyraźnie osadzony w prawdziwej udręce moralnej, że nie udało mu się zapobiec katastrofie. Duża część wpisu skupia się na Facebooku, a obserwacje Davisa są trafne (podkreślenia moje):
Zdecydowana większość mowy nienawiści miała miejsce w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Facebooku (…) Mimo że tylko część mowy nienawiści była skierowana przeciwko Muzułmanom lub Rohingjom, zdecydowana większość z pewnością była. Spora jej część była infantylna i po prostu paskudna, podczas gdy inna część była perfidna i wydawała się być coraz bardziej zorganizowana. Wiele z tych wpisów wyglądało dość inteligentnie i dało się zauważyć, że ktoś włożył w nie sporo czasu i energii.
Z biegiem czasu zaobserwowaliśmy, że mowa nienawiści staje się coraz bardziej ukierunkowana i zmilitaryzowana. Rozprzestrzeniały się absurdalne zarzuty, w tym twierdzenia o powiewaniu flag Państwa Islamskiego (IS) nad meczetami w Rangunie, o rzekomym przechowywaniu tam amunicji, czy o udaremnieniu spisku mającego na celu wysadzanie w powietrze 2500-letniej świątyni Szwedagon w Rangunie i domniemanych przypadkach przemytu islamskich agentów przez granicę.
(…) czuliśmy wyraźnie, że w razie braku jakiegokolwiek przywództwa politycznego powstanie mroczna i pogłębiająca się próżnia, która ostatecznie doprowadzi do brutalnego rozrachunku (…) Co najważniejsze, ostrzegaliśmy, że plotki i kłamstwa rozpowszechniane i pozostawione bez kontroli mogą w efekcie stworzyć swoją własną rzeczywistość[39].
30 października 2017 r., już po rozpoczęciu pełnoskalowych czystek etnicznych, mnich buddyjski i jeden z najbardziej szanowanych przywódców religijnych w Birmie Sitagu Sayadaw wygłosił poprzez transmisję na żywo na Facebooku kazanie do żołnierzy i reszty kraju. Zawierało ono fragment z Mahawansy, w którym mnisi pocieszają buddyjskiego króla trawionego poczuciem winy po przeprowadzeniu wojny, w której zginęły miliony:
„Nie martw się, Wasza Wysokość. Żaden z tych, których zabiłeś, nie był buddystą. Nie przestrzegali nauk buddyjskich i dlatego nie wiedzieli, co jest dobre, a co złe. Nieznajomość dobra i zła jest naturą zwierząt. Z ponad pięciuset tysięcy, których zabiłeś, tylko półtora było wartych bycia człowiekiem. Dlatego jest to mały grzech i nie zasługuje na twoje zmartwienia”[40].
Raport Misji ONZ zawiera wiele innych przykładów znanych osobistości religijnych, rządowych i wojskowych porównujących lud Rohingjów do pcheł, chwastów i zwierząt, a w niektórych przypadkach wyraźnie mówiących zarówno o konieczności naśladowania Holokaustu, jak i bombardowań Hiroszimy i Nagasaki przez Stany Zjednoczone[41].
W raporcie znajdują się także dokładne przykłady rodzajów dehumanizujących i podżegających wpisów i komentarzy, które pojawiały się na Facebooku w 2017 r. Wymienię tylko kilka, ale uważam, że warto jasno określić, co Meta dopuściła do obiegu w ciągu miesięcy pełnoskalowej operacji czystek etnicznych:
- Na początku 2017 r. birmański „patriota” publikuje drastyczny film przedstawiający policję katującą obywateli w innym kraju z komentarzem: „Obejrzyjcie to wideo. Kopnięcia i ciosy są bardzo brutalne. Oglądam ten film i myślę, że to nie wystarczy. W przyszłości […] bengalską obrzydliwą rasę terrorystów Kalar, która wkradła się łodziami do naszego kraju, trzeba tak skatować. Musimy ich pokonać, aż będziemy zadowoleni” (wpis był nadal dostępny na Facebooku w lipcu 2018 r.).
- Szeroko udostępniany wpis z sierpnia 2017 r.: „…cała społeczność międzynarodowa potępiła działania terrorystów Khoe Win Bengali [„Bengali, którzy się wkradli”]. Zatem w tej sprawiedliwej wojnie, aby pomścić śmierć ludności etnicznej, której ścięto głowy, i policjantów posiekanych na kawałki, prosimy Tatmadaw, aby zamienił tych terrorystów w proch i nie pozostawił po nich żadnego kawałka”.
- Inny wpis: „Oskarżenia o ludobójstwo są bezpodstawne, ponieważ armia Mjanmy zabija nie ludzi, lecz zwierzęta. Nie pójdziemy do piekła za zabicie stworzeń, które nie są warte bycia ludźmi”.
- I jeszcze inny wpis: „Jeśli armia (Mjanmy) ich zabija, my, naród birmański, możemy to zaakceptować. Dotychczasowe zabijanie Kalarów nie wystarczy, musimy zabijać więcej!”[42]
Przyjrzyjmy się wymiernym danym na temat liczby ekstremistycznych wpisów w tym okresie – nie mamy ich zbyt wiele, ponieważ tak naprawdę tylko Meta je zna. Ale mamy pewien wgląd w to, jak sytuacja eskalowała.
Do 2016 r. analityk danych Raymond Serrato, który wkrótce przejdzie do pracy w Biurze Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, od kilku lat badał media społecznościowe w Mjanmie. Kiedy więc w 2016 r. Tatmadaw rozpoczyna operacje czystek, Serrato już obserwuje, co dzieje się w sporej (55 tys. członków) grupie na Facebooku prowadzonej przez zwolenników Ma Ba Tha – „miejscu spotkań buddyjskich patriotów” jak opisuje je Serratto[43].
Tym, co Serrato dostrzega w tej grupie, jest rosnącą krzywa liczby wpisów późnym latem 2017 r. przed atakami Armii Zbawienia Arakańskich Rohingjów, a następnie gwałtowny wzrost bezpośrednio po atakach, gdy Tatmadaw rozpoczęli skoncentrowaną operację ludobójczą przeciwko Rohingjom.

Wizualizacja autorstwa Raymonda Serrato
Badania Serrato mają ograniczony zakres – korzysta on jedynie z Groups API – ale jego obraz tego, jak w 2017 r. wzrosła liczba zatwardziałych nacjonalistycznych wpisów wyraźnie pokrywa się z jakościowymi raportami birmańskich i zachodnich obserwatorów – oraz ofiar.
Jak zareagowała Meta
W pierwszoosobowych narracjach birmańskich oraz zachodnich przedstawicieli technologii i społeczeństwa obywatelskiego da się wyczuć narastającą frustrację – przeradzającą się w desperację – wśród ludzi, którzy bez przerwy próbowali sprawić, aby pojedyncze fragmenty odczłowieczającej propagandy, drastycznej dezinformacji i nawoływania do przemocy zostały usunięte z Facebooka poprzez zgłaszanie ich Facebookowi.
Zgłaszają wpisy i nie dostają odpowiedzi zwrotnej. Zgłaszają wpisy, które wyraźnie nawołują do przemocy, i w końcu dowiadują się, że nie są one sprzeczne ze Standardami Społeczności Facebooka. Dotyczy to również uchodźców Rohingja, z którymi Amnesty International przeprowadza wywiady w Bangladeszu – oni także zgłaszali wpisy demonizujące i grożące ich społecznościom, ale to nie pomagało[44].
Pisząc w imieniu Birmańczyków i mieszkańców Zachodu w prywatnej grupie w której obecni są pracownicy Facebooka, Htaike Htaike Aung i Victoire Rio podsumowują sytuację podczas pierwszej fali „operacji czystek” w 2016 r.:
(…) Facebook nie był przygotowany do proaktywnego reagowania na obawy związane z ryzykiem. Polegali niemal wyłącznie na nas, jako lokalnych partnerach, żebyśmy wskazywali im problematyczne treści. Po otrzymaniu naszych eskalacji (…) zazwyczaj zajmowali się przekazaną im kopią, ale nie podejmowali żadnych kolejnych kroków w celu usunięcia duplikatów lub wyeliminowania luk w politykach lub egzekwowaniu zasad, które wychodziły na jaw w wyniku tych eskalacji (…) Ciągle prosiliśmy o więcej punktów kontaktowych i lepsze protokoły eskalacji oraz rozmówców znających język i kontekst, którzy mogliby podejmować decyzje w sprawie naruszeń bez konieczności korzystania z tłumaczy i dalszych opóźnień. Nie dostaliśmy niczego[45].
Jak już wiemy, pod koniec 2015 r. sztab podwykonawców mówiących po birmańsku w Mecie powiększył się do czterech osób. Według agencji Reuters w 2018 r. około 60 osób w Mecie zajmowało się przeglądaniem treści zgłoszonych w Mjanmie w ramach prowadzonego przez Accenture projektu „Honey Badger” [polska nazwa: ratel miodożerny / miodożer – jak wyjaśnia Autorka, w doborze tej nazwy należy dopatrywać się nawiązania do niezwykle drapieżnej natury tego niewielkiego zwierzęcia – przyp. tłum.] w Kuala Lumpur, a także trzy kolejne osoby w Dublinie – wszystko to w celu monitorowania około 18 milionów użytkowników Facebooka w Mjanmie[46]. Tak więc w latach 2016–2017 Meta zatrudniała od 4 do ok. 63 osób mówiących w języku birmańskim do monitorowania mowy nienawiści i wiadomości nawołujących do przemocy w Mjanmie. W tym niestety ani jednej na miejscu w Mjanmie.
Nie wiem, ile osób Meta zatrudniała do moderacji treści na całym świecie w 2016 i 2017 r., więc musimy pójść dalej, aby dotrzeć do szacunkowych liczb. W 2018 r. podczas swojego wystąpienia przed Komisją ds. Energii i Handlu Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Mark Zuckerberg został zapytany przez przedstawiciela Izby Reprezentantów z Teksasu, Pete’a Olsona, czy Meta zatrudnia około 27 tys. osób. Zuckerberg twierdzi, że tak.
OLSON: Powiedziano mi również, że około 20 tysięcy spośród tych osób, łącznie z kontraktorami, zajmuje się bezpieczeństwem danych. Czy to się zgadza?
ZUCKERBERG: Tak. Liczba 27 tysięcy to pełnoetatowi pracownicy. A kontrola bezpieczeństwa i treści obejmuje kontraktorów, których jest dziesiątki tysięcy. Albo będzie. Będzie tyle, gdy tylko ich zatrudnimy[47].
W tej wymianie zdań można dostrzec kilka ciekawych rzeczy. Między innymi to, że kiedy Olson błędnie podsumowuje, że oznacza to, iż ponad połowa pracowników Mety ma do czynienia z „praktykami bezpieczeństwa”, Zuckerberg nie wyprowadza go z błędu – ja jednak pozwolę sobie podkreślić, iż Meta twierdzi, że posiada (albo właśnie rekrutuje!) dziesiątki tysięcy kontraktorów do pracy nad bezpieczeństwem i moderacją treści w 2018 r. Natomiast w przypadku Mjanmy, gdzie w 2018 r. ludobójstwo Rohingjów osiągnęło już swój szczyt, udało im się zgromadzić około 63 osoby.
Jak się okazuje, nawet Misja ONZ, działając w oficjalnym trybie, nie jest w stanie nakłonić Facebooka do usunięcia wpisów nawołujących jednoznacznie do zamordowania obrońcy praw człowieka.
„Nie pozostawcie go przy życiu”
Zarówno ustalenia Misji ONZ, jak i obszerny raport Amnesty International opowiadają historię pewnej osoby – pracownika pomocy międzynarodowej, którego wzięto na celownik za rzekomą współpracę z Misją. W raporcie ONZ nie znajdziemy jego personaliów; Amnesty International nazywa go „Michael”.
Oto jak to się dzieje: „Michael” rozmawia z lokalnym dziennikarzem w Mjanmie na temat sytuacji, którą zaobserwował w stanie Rakhine. Wywiad rozchodzi się wiralowo na Facebooku.
Reakcja ekstremistów nastawionych przeciwko Rohingjom jest natychmiastowa i ostra: najniebezpieczniejszy wpis na Facebooku na temat Michaela zawiera zdjęcie jego otwartego paszportu i opisuje go jako „muzułmanina” i „zdrajcę narodu”. Komentarze pod wpisem na Facebooku nawołują do zamordowania Michaela: „Jeśli to zwierzę nadal jest w pobliżu, znajdźcie je i zabijcie. W organizacjach pozarządowych potrzebni są przedstawiciele rządu”. „On jest muzułmaninem. Muzułmanie to psy i należy do nich strzelać”. „Nie pozostawcie go przy życiu. Usuńcie całą jego rasę. Czas ucieka”[48].
Obcy ludzie zaczynają rozpoznawać Michaela z wiralowych wpisów i ostrzegać go, że jest w niebezpieczeństwie. Groźby przenoszą się także na jego rodzinę.
Zespół misji ONZ badający ataki na Rohingjów zna Michaela. Angażują się i czterokrotnie zgłaszają do Facebooka wpis ze zdjęciem paszportu Michaela. Za każdym razem otrzymują tę samą odpowiedź: wpis został sprawdzony i „nie narusza żadnego z istniejących Standardów społeczności [Facebooka]”[49].
Do tego momentu wpis został udostępniony ponad 1000 razy, pojawiło się również wiele innych. Przyjaciele i współpracownicy Michaela w Mjanmie i USA zgłaszają wszystko, co mogą znaleźć – niektóre wpisy są usuwane, ale pojawiają się setki kolejnych – to jak odcinanie łbów Hydrze”[50].
Zespół ONZ eskaluje sprawę i wysyła ją na oficjalne konto e-mail na Facebooku. Nikt nie odpowiada. W tym momencie zespół mówi Michaelowi, że musi opuścić Mjanmę – dalsza obecność tam jest zbyt niebezpieczna.
Kilka tygodni później misji ONZ udało się w końcu nakłonić Facebooka do usunięcia pierwotnego wpisu, ale tylko z pomocą osoby kontaktowej wewnątrz Facebooka. Kopie wpisu nadal krążą po Facebooku.
Zespół Misji pisze, że napotkał „wiele podobnych przypadków, w których pojedyncze osoby, zwykle obrońcy praw człowieka lub dziennikarze, stają się celem internetowych kampanii nienawiści, która nawołuje lub grozi przemocą”.
W swoim dokumencie na temat licznych prób nakłonienia Facebooka do zaprzestania podsycania przemocy w Mjanmie Htaike Htaike Aung i Victoire Rio piszą:
Pomimo narastającego ryzyka nie zaobserwowałyśmy w tym okresie dużego postępu, a Facebook był tak samo nieprzygotowany, aby poradzić sobie z eskalacją retoryki i przemocy wobec Rohingjów w sierpniu 2017 r., jak nieprzygotowany był też w 2016 (…) Ostatecznie to my, lokalni partnerzy, mieliśmy ich ostrzegać. Po prostu nie radziliśmy sobie ze skalą[51].
Aktywne krzywdy Mety: zachęty
W wywiadzie z 2016 r. birmańskie działaczki na rzecz społeczeństwa obywatelskiego i umiejętności cyfrowych Htaike Htaike Aung i Phyu Phyu Thi opowiadają o pracy, którą ich organizacja MIDO wykonała na rzecz przeciwdziałania mowie nienawiści i dezinformacji. Jest tego sporo: prowadzą szkolenia w zakresie umiejętności cyfrowych i korzystania z mediów, zbudowały ponad 60 ośrodków umiejętności cyfrowych w całej Mjanmie, monitorują mowę nienawiści w internecie i prowadzą stronę weryfikującą fakty „Prawdziwe czy nie” dla Birmańczyków[52].
Mimo to organizacje społeczeństwa obywatelskiego w Mjanmie i aktywiści pozbawieni wystarczających zasobów zwyczajnie nie są w stanie dotrzymać kroku temu, co dzieje się w internecie – zwłaszcza bez działań ze strony Mety mających na celu radykalne ograniczenie i ograniczenie zasięgów ludobójczych treści na poziomie projektowania produktu.
Istniały – i wciąż istnieją – sposoby, dzięki którym Meta mogła zmienić swoją wewnętrzną maszynerię, aby zmniejszyć lub wyeliminować wyrządzane przez nią szkody. Ale zamiast tego w 2016 roku firma robi coś, co znacznie pogarsza sytuację.
Oprócz dalszego algorytmicznego przyspieszania wiadomości ekstremistycznych Meta wprowadza nowy program, który rujnuje krajobraz mediów internetowych Mjanmy: artykuły ekspresowe [angielska nazwa: ‘Instant Articles’ – przyp. tłum.].
Jeśli pochodzisz z Ameryki Północnej lub Europy, prawdopodobnie znasz Artykuły Ekspresowe jako jeden ze sposobów, w jaki Meta przekonała organizacje medialne do publikowania swoich treści bezpośrednio na Facebooku, rzekomo w zamian za szybkie ładowanie i udział w zysku z reklam.
Artykuły ekspresowe były zazwyczaj porażką dla prawdziwych organizacji medialnych, ale w wielu miejscach, w tym w Mjanmie, stały się sposobem dla farm klików na zarobienie dużych pieniędzy – dziesięciokrotnie przekraczających średnią pensję w Mjanmie – poprzez produkcję i propagowanie supersensacyjnych fałszywych wiadomości.
„W kraju, w którym Facebook jest synonimem internetu” – pisze Karen Hao z MIT Technology Review, „treści niskiej jakości zagłuszają inne źródła informacji”[53].
W rezultacie dla milionów użytkowników Facebooka w Mjanmie następuje gwałtowna dekompresja sfery informacyjnej w internecie. W 2015 r., zanim artykuły ekspresowe stały się dostępne w Mjanmie, 6 na 10 witryn internetowych cieszących się największym zaangażowaniem na Facebooku w Mjanmie to „legalne” organizacje medialne. Rok po wprowadzeniu artykułów ekspresowych w całym kraju legalni wydawcy stanowią zaledwie dwóch z 10 największych wydawców na Facebooku. Do 2018 r. liczba legalnych wydawców na liście wyniesie zero – wszystkie 10 to fabryki fake newsów[54].
Tak wyglądał krajobraz tamtejszego internetu w latach 2016 i 2017.
A jeszcze są algorytmy.
„Ludzie najczęściej widzieli najohydniejsze treści”
W rozmowie z Amnesty International o tym, jak stał się celem ataku na Facebooka, Michael (który przebywał w Mjanmie w latach 2013–2018) opowiada również bardziej ogólnie o tym, jak wyglądała tablica na Facebooku:
Wściekłość na Rohingjów była w internecie niewiarygodna – zarówno jej ilość jak i przemoc. To było przytłaczające. Było tego mnóstwo. To przenosiło się na życie codzienne…
Tablica na Facebooku ogólnie [była istotna] – widziałem górę nienawiści i dezinformacji kierowaną [przeciwko Rohingjom], więc jako Birmańczyk, który to wszystko widział, mogę powiedzieć, że to było wówczas na tablicach Facebooka w całej Mjanmie. Wzmacniało to pogląd, że wszyscy ci ludzie byli terrorystami nie zasługującymi na jakiekolwiek prawa. Ten ogrom dezinformacji z pewnością przyczynił się [do wybuchu przemocy].
Gdzie indziej w tym samym wywiadzie:
Fakt, że komentarze z największą liczbą reakcji miały pierwszeństwo w kolejności tego, co zobaczysz jako pierwsze, miał duże znaczenie – jeśli ktoś opublikuje coś przepełnionego nienawiścią lub podburzającego, było to najbardziej promowane – ludzie najczęściej widzieli najohydniejsze treści. Pamiętam, że gniewne reakcje wywoływały największe zaangażowanie. Na tablicach w ogóle nie było widać nikogo, kto namawiałby do pokoju lub uspokojenia”[55].
Pamiętajmy więc, że do 2016 roku aktywni obserwatorzy mediów społecznościowych – a w szczególności Facebooka – mieli całkiem dobre wyczucie co do tego, co czyni treści wiralowymi. I bez wątpienia w Mjanmie istnieją zorganizowane grupy – na przykład twardogłowi mnisi z MaBaTha – którzy dysponują superzdolnościami przyciągania uwagi na swojego – nastawionego przeciwko Rohingjom – Facebooka.
Jednak ogromnym, szalenie frustrującym problemem związanym z próbą zrozumienia skutków Facebooka za pośrednictwem przekazów takich jak ten jest to, że opisują one jedynie to, co można wywnioskować z zewnątrz – co ludzie widzą, co zgłaszają, co dzieje się później. Daję wiarę tym relacjom – w szczególności ufam przekazom Birmańczyków pracujących w terenie – ale wszystko to pochodzi spoza machiny Facebooka.
I właśnie dlatego mamy niesamowite szczęście, że zaledwie kilka lat później uzyskaliśmy dostęp do relacji z wewnątrz na temat tego, co naprawdę się działo i co Meta wiedziała o tym, gdy to wszystko miało miejsce.
Następna część: Część III: Od środka.
Data publikacji oryginalnego artykułu: 30 września 2023 r.
Treść tłumaczenia całej serii została udostępniona na licencji Creative Commons BY-NC-ND 4.0.
Meta w Mjanmie – cała seria:
- Wstęp
- Część I: Początki
- Cześć II: Kryzys ← jesteś tutaj
- Część III: Od środka
- Część IV: Łączność za wszelką cenę
- Meta meta
Przypisy
„Technology Leaders Launch Partnership to Make Internet Access Available to All”, Facebook.com, 20 sierpnia 2013 r., zarchiwizowane w Archive.org. Promocyjny film wideo „Every one of us”, Internet.org, 20 sierpnia 2013 r. ↩︎
„Is Connectivity A Human Right?” Mark Zuckerberg, Facebook.com, 20 sierpnia 2013 r. (notatka nie zawiera daty, więc jest to moje przypuszczenie na podstawie późniejszych raportów i innych dokumentów na temat startu projektu). ↩︎
„Facebook And 6 Phone Companies Launch Internet.org To Bring Affordable Access To Everyone”, Josh Constine, TechCrunch, 20 sierpnia 2013 r.; „Facebook’s internet.org initiative aims to connect ‘the next 5 billion people’”, Stuart Dredge, The Guardian, 21 sierpnia 2013 r.; „Facebook project aims to connect global poor”, AlJazeera America, 21 sierpnia 2013 r. ↩︎
„Facebook Leads an Effort to Lower Barriers to Internet Access”, Vindu Goel, The New York Times, 20 sierpnia 2013 r. ↩︎
Meta Earnings Presentation, Q2 2023, 26 lipca 2023 r. (data przypuszczalna na podstawie załączonej notatki prasowej); „Facebook’s Q2: Monthly Users Up 21% YOY To 1.15B, Dailies Up 27% To 699M, Mobile Monthlies Up 51% To 819M”, TechCrunch, 24 lipca 2013 r. (Poza nielicznymi zrzutami ekranu slajdy z prezentacji wyników finansowych z 2013 r. chyba nie są dostępne w internecie, co jest irytujące). ↩︎
„Distribution of Worldwide Social Media Users in 2022, by Region”, Statista, 2022 r. ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
„What Happened to Facebook’s Grand Plan to Wire the World?” Jessi Hempel, Wired, 17 maja 2018 r.; „Facebook is changing its name to Meta as it focuses on the virtual world”, Elizabeth Dwoskin, The Washington Post, 28 października 2021 r. (Ten link do WaPo powinien być dostępny bez paywalla, ale nie zawsze działa poprawnie) ↩︎
„Myanmar’s MPT launches Facebook’s Free Basics”, Joseph Waring, Mobile World Live, 7 czerwca 2016 r. ↩︎
„Hatebook: Why Facebook is losing the war on hate speech in Myanmar”, Reuters, 15 sierpnia 2018 r. (Inne źródła powołuję się na wyższe liczby — w artykule New York Times z 2017 r., Kevin Roose twierdzi, iż Facebook miał 30 millionów użytkowników w Mjanmie w 2017 r. Roose nie ujawnia swoich źródeł, ale ten sam przedział liczb – od dwóch do ponad 30 milionów – jest cytowany także w The Atlantic oraz CBS News. Moim zdaniem nie ma opcji, żeby te liczby były prawdziwe, ale Meta nie ujawnia tej informacji). ↩︎
„The Facebook-Loving Farmers of Myanmar”, Craig Mod, The Atlantic, 21 stycznia 2016 r. ↩︎
„Facebook is Worse than You Think: Whistleblower Reveals All | Frances Haugen x Rich Roll”, The Rich Roll Podcast, 7 września 2023 r. To jest coś wykraczającego nieco poza moją dotychczasową bibliografię — Roll jest weganinem, atletą… i chyba też influencerem? — ale Haugen udziela wielu wywiadów i czasem w tych najmniej formalnych padają najciekawsze stwierdzenia. Kontekst dla przytoczonego przeze mnie cytatu pojawia się w 8 min. 30 sek., zaś sam cytat w 9 min. 19 sek. ↩︎
„Facebook Destroys Everything: Part 1”, Faine Greenwood, 8 sierpnia 2023 r. ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. ↩︎
„The Facebook-Loving Farmers of Myanmar”, Craig Mod, The Atlantic, 21 stycznia 2016 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. — strona główna raportu zawiera podsumowania, metadane i infografiki. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści – to jest materiał dotyczący okrucieństwa. ↩︎
„Ethnic Insurgencies and Peacemaking in Myanmar”, Tin Maung Maung Than, newsletter wydawany przez International Institute for Asian Studies, nr 66, zima 2013 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r.; „They Came and Destroyed Our Village Again: The Plight of Internally Displaced Persons in Karen State”, Human Rights Watch, 9 czerwca 2005 r. ↩︎
„Civil War in Myanmar”, the Center for Preventive Action w ramach The Council on Foreign Relations, data publikacji nie podana; data aktualizacji: 25 kwietnia 2023 r. ↩︎
The Burmese Labyrinth: A History of the Rohingya Tragedy, Carlos Sardiña Galache, Verso, 2020. Liczba 140 tys. pochodzi z „One year on: Displacement in Rakhine state, Myanmar”, notatki informacyjnej Rady Praw Człowieka ONZ opublikowanej 7 czerwca 2013 r. ↩︎
„Atrocities Prevention Report: Targeting of and Attacks on Members of Religious Groups in the Middle East and Burma”, Department Stanu USA, 17 marca 2016 r. ↩︎
Myanmar: Security Forces Target Rohingya During Vicious Rakhine Scorched-Earth Campaign, Amnesty International, 19 grudnia 2016 r. ↩︎
Myanmar: Security Forces Target Rohingya During Vicious Rakhine Scorched-Earth Campaign, Amnesty International, 19 grudnia 2016 r.; „Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. ↩︎
„21,000 Rohingya Muslims Flee to Bangladesh to Escape Persecution in Myanmar”, Ludovica Iaccino, The International Business Times, 6 grudnia 2016 r. ↩︎
„Rohingya Crisis: Finding out the Truth about Arsa Militants”, Jonathan Head, BBC, 11 października 2017 r. ↩︎
„Myanmar: New evidence reveals Rohingya armed group massacred scores in Rakhine State”, Amnesty International, 22 maja 2018 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„Rohingya Crisis—A Summary of Findings from Six Pooled Surveys”, Médecins Sans Frontières, 9 września 2017 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. ↩︎
„Rohingya Crisis—A Summary of Findings from Six Pooled Surveys”, Médecins Sans Frontières, 9 grudnia 2017 r. ↩︎
„Crimes Against Humanity in Myanmar”, Amnesty International, 15 maja 2019 r. (wersja PDF z datą). ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. ↩︎
„UN Human Rights Chief Points to ‘Textbook Example of Ethnic Cleansing’ in Myanmar”, UN News, 11 września 2017 r. ↩︎
„World Court Rejects Myanmar Objections to Genocide Case”, Human Rights Watch, 22 lipca 2022 r. ↩︎
„Genocide, Crimes Against Humanity and Ethnic Cleansing of Rohingya in Burma”, Anthony Blinken, Departament Stanu USA, March 21, 2022. „Country Case Studies: Burma”, United States Holocaust Memorial Museum, undated resource. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„U.N. investigators cite Facebook role in Myanmar crisis”, Reuters, 12 marca 2018 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. ↩︎
„Revealed: Facebook hate speech exploded in Myanmar during Rohingya crisis”, Michael Safi, The Guardian, 2 kwietnia 2018 r. ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r.; „The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r; ↩︎
„Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022. ↩︎
„Hatebook: Why Facebook is losing the war on hate speech in Myanmar”, Reuters, 15 sierpnia 2018 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022. ↩︎
„‘If It’s on the Internet It Must Be Right’: an Interview With Myanmar ICT for Development Organisation on the Use of the Internet and Social Media in Myanmar”, Rainer Einzenberger, Advances in Southeast Asian Studies (ASEAS), dawniej: Austrian Journal of South-East Asian Studies, 30 grudnia 2016 r. ↩︎
„How Facebook and Google Fund Global Misinformation”, Karen Hao, The MIT Technology Review, 20 listopada 2021 r. Tak w ogóle to Karen Hao nie ma sobie równych w tym wszystkim. Jedna z najlepszych. ↩︎
„Revealed: Facebook hate speech exploded in Myanmar during Rohingya crisis”, Michael Safi, The Guardian, 2 kwietnia 2018 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎