Meta w Mjanmie, część I: Początki
Uwaga: To jest tłumaczenie artykułu napisane za zgodą osoby, która opublikowała oryginał. Link do oryginalnej treści znajdziesz poniżej.
Disclaimer: This is a Polish translation of the article linked below, written with consent of its original author.
Meta in Myanmar, Part I: The Setup,
Erin Kissane
Technologia w Mjanmie jest jak bomba — Kyaw Kyaw, lider birmańskiego zespołu punkowego Rebel Riot [1]
Na początku lipca 2023 r. rozpoczęłam prace nad krótką serią artykułów na temat internetowych struktur schronienia i wystawiania na ryzyko. W wersji roboczej drugiej części serii postanowiłam napisać dwa-trzy krótkie akapity o roli, jaką odegrała Meta w ludobójstwie ludu Rohingja w Mjanmie i dlaczego wzbudziło to moje wątpliwości wobec ich nowego serwisu społecznościowego – Threads. W miarę upływu czasu te dwa-trzy akapity ewoluowały: najpierw było przydługie podsumowanie, potem szczegółowa chronologia wydarzeń, aż w końcu zrodziła się z tego rozrośnięta hybryda wpisu na blogu i pracy badawczej.
W trakcie tych prac dowiedziałam się tak potwornych rzeczy, że zdecydowałam się odłożyć tę serię na później – do momentu, aż przeczytam więcej na ten temat i będę w stanie napisać coś bardziej rzeczowego. Po prawie trzech miesiącach mogę już podzielić się swoimi zapiskami.
Zacznijmy od osobistego zastrzeżenia: nigdy nie miałam zaufania do Facebooka, głównie dlatego, że obracam się wokół technologii wystarczająco długo i wszystko, czego dowiadywałam się na temat tej firmy było dla mnie czerwoną flagą. Zdarzyło mi się nawet publicznie przeklinać na ten temat.
Jednak gdy w końcu zaczęłam zgłębiać temat, odkryłam, że jest on o wiele bardziej paskudny i przytłaczający niż mi się z początku wydawało. Szkody, do których Meta aktywnie lub pasywnie przyłożyła rękę zrujnowały lub zakończyły setki tysięcy istnień, których nieszczęściem było urodzić się w złym miejscu i czasie – równie dobrze mogło to być życie Twoje albo moje. Specjalnie mówię „setki tysięcy”, bo „miliony” brzmi niedorzecznie. Jednak pod koniec moich badań nie miałam wątpliwości, że ostateczna liczba jest bardzo, bardzo wysoka.
Aby to wszystko ogarnąć, musiałam spróbować zacząć od początku, odłożyć wszelkie uprzedzenia na bok i podjąć próbę zbudowania szczegółowego i opartego o fakty zrozumienia sytuacji, która wydarzyła się w tym mikroskopijnym fragmencie historii doświadczeń świata z firmą Meta. Ryzyka i zagrożenia dotyczące Mjanmy, jak również ich związek z platformą Mety, są drobiazgowo opisane. Jeżeli masz czas na studiowanie dokumentów, skompletowanie całościowego obrazu sytuacji nie jest takie trudne.
Zaczęłam drążyć temat – poprzez tę serię na mojej stronie przez cały ostatni rok – ponieważ chcę pomagać budować lepsze technologie i systemy w służbie dla lepszego świata. Uważam, że aby było to możliwe, musimy dokładnie zrozumieć to, co wydarzyło się do tej pory. Chcę opierać decyzje o fakty pochodzące z transparentnych źródeł i rzeczowych analiz, a nie powierzchowne wrażenia i przypuszczenia – moje lub czyjekolwiek.
Przyrzekam Ci, droga osobo czytająca, że włożyłam w tę pracę tyle uwagi i precyzji, ile tylko się dało. Cytuję tony dokumentacji udostępnianej przez organizacje humanitarne, bogato uźródłowione artykuły prasowe oraz pokaźną porcję wewnętrznej dokumentacji Mety. Moim celem jest stworzenie kulturalno-technologicznego raportu o incydencie. Mam nadzieję, że okaże się on pomocny.
To jest pierwszy z czterech artykułów tej serii. Dziękuję za lekturę.
Uwagi na temat terminologii (Meta a Facebook, Mjanma a Birma, itp.) oraz źródła i ostrzeżenia zamieściłam w osobnym meta-artykule. Jeżeli interesują Cię te kwestie, otwórz ten artykuł w osobnej karcie przeglądarki. W razie literówek lub nieścisłości napisz do mnie. Z góry dziękuję za wszystkie zgłoszenia.
[Jeżeli widzisz błędy lub literówki w polskojęzycznym tłumaczeniu tej serii, skontaktuj się z jego autorem. Z góry dziękuję! – przyp. tłum.]
Ostrzeżenie o zawartości: Niektóre sekcje i źródła opatrzyłam indywidualnymi ostrzeżeniami, ale nie zapominajmy, że to jest historia ludobójstwa. W treści tego artykułu zamieściłam również niewielki wybór wiadomości zawierających mowę nienawiści – po to, abyśmy mieli jasność, co konkretnie oznacza „mowa nienawiści”. W niektórych cytatach znajdują się słowa, które w określonych kontekstach są obelżywe. Wspominam krótko o tym także w meta-artykule.
To jest historia o technologii
Nawet jeżeli nie zamierzasz czytać dalej, pozwól sobie powiedzieć jedną rzecz: Facebook odegrał – jak określił to główny śledczy Rady Praw Człowieka przy Niezależnej Międzynarodowej Misji Rozpoznawczej w sprawie Mjanmy działającej w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych (zwanej dalej „misją ONZ”) – determinującą rolę w krwawym kryzysie, który z czasem przerodził się w ludobójstwo dokonane na ludności Rohingja w Mjanmie[2].
Z daleka może się wydawać, że rola Mety w kryzysie Rohingjów może być zawiła i dyskusyjna – chodziło o to, że moderacja coś spieprzyła, prawda? W państwie, na które nie zwracali szczególnej uwagi, tak? Pewnie wkradło się tu zaniedbanie i brak etyki, ale której firmie technologicznej nie przydarzyło się coś podobnego?
Mało tego – Meta pojawiła się w prasie oraz przed Kongresem, żeby przyznać, że spieprzyli sprawę i mają konkretne pomysły, jak to naprawić. Spędzało im to sen z powiek, jak powiedział w marcu 2018 r. Adam Mosseri, osoba odpowiedzialna za facebookową Tablicę.
Do tamtego momentu w 2018 r. armia w Mjanmie zamordowała tysiące ludzi Rohingja, łącznie z niemowlętami i dziećmi, a także pobili, zgwałcili, torturowali, zagłodzili i uwięzili tysiące kolejnych. Około trzy czwarte miliona Rohingjów uciekło z Mjanmy do wielkich, dotkniętych licznymi chorobami obozów dla uchodźców w Bangladeszu.
A Meta?
Do tamtego momentu przez sześć lat Meta otrzymywała szczegółowe i coraz bardziej rozpaczliwe ostrzeżenia na temat roli Facebooka w rozpowszechnianiu ludobójczej propagandy w Mjanmie.
Żywię głęboką nadzieję wobec internetu, że poradzimy sobie ze wszystkim, z czym musimy sobie poradzić, aby stworzyć solidniejsze, mniej toksyczne sposoby na łączenie się i współpracę w ciągu mrocznych dekad przed nami. Uważam, że nie tylko jest to możliwe, ale wręcz spoczywa na nas odpowiedzialność, aby tak się stało. Ponadto jestem przekonana, że pomimo najlepszych intencji i najbardziej przejrzystych procesów ryzykujemy wiele szkód, jeżeli nie wyciągniemy wniosków z przeszłości (a może nawet mimo tego, że je wyciągniemy).
Ta seria jest dla każdej osoby, która podobnie jak ja – pomimo całego zła związanego ze światem technologii – odnajduje promyki nadziei i pokłady wytrwałości w projektach opartych o otwarte technologie, społeczności online oraz sposoby na bycie razem pomimo odległości.
I wreszcie pragnę, abyśmy wszyscy razem pamiętali, że nagły rozkwit internetu w Mjanmie w latach 2010. też był z początku witany z otwartymi ramionami i nadzieją na lepsze.
Witajcie w internecie
Po dziesiątkach lat dotkliwych opresji ze strony państwa do władzy w Mjanmie w roku 2011 doszedł bardziej demokratyczny reżim, który stopniowo poluzował ograniczenia w dostępie do internetu oraz szeroko rozumianej wolności wypowiedzi. Osoba dziennikarska i technologiczno-badawcza Faine Greenwood (angielskie zaimki: they / them), pracująca w tamtym okresie w południowo-wschodniej Azji, odczuwa powiew chwili pomimo swojego sceptycyzmu wobec korzyści z internetu:
Skontaktowałom się z organizacją pozarządową zajmującą się inkluzywnością cyfrową w Mjanmie i za ich pośrednictwem miałom szansę poznać i porozmawiać z wieloma cudownymi, bardzo aktywnymi online ludźmi z Mjanmy. Wszyscy byli przepełnieni długo tłumionym, niemal szaleńczym optymizmem wobec technologicznej przyszłości swojego kraju.
Trudno mi było nie podzielać ich entuzjazmu, tej ogromnej ulgi, że oto w końcu wydostali się spod buta wojskowego reżimu, który próbował izolować ich od reszty świata odkąd tylko pamiętali. Rozmowy z nimi napełniały mnie rozgrzewającym, optymistycznym przeczuciem, że jednak, może jednak, komunikacja online ma moc naprawiania świata[3].
Komunikacja online szybko zyskiwała na popularności. Ceny kart SIM, do niedawna regulowane przez rządzącą juntę, spadły z równowartości 2 tys. dolarów w roku 2009, przez 250 dolarów w 2012, aż do dolara i 50 centów w 2014[4].
Penetracja technologii mobilnych eksplodowała, od mniej niż 0.25% populacji w 2011 r. do ponad 90% w 2017 r.[5] Z kolei popularność smartfonów i internetu wzrastała razem z rewolucją mobilną zamiast wlec się w jej ogonie. Artykuł w Bloombergu z 2017 r. ubiera te liczby w kontekst:
Thiri Thant Mon, właścicielka małego banku inwestycyjnego w mieście wspomina, że wciąż pamięta czasy, kiedy czasopisma ze świata zewnętrznego przychodziły z wielotygodniowym opóźnieniem, ponieważ cenzura potrzebowała czasu, żeby je przejrzeć.
– Nagle wszyscy znaleźliśmy się w internecie – mówi – i ludzie dowiadują się, jak wygląda reszta świata. Teraz jakby wszyscy na ulicy rozmawiają o Trumpie. Kilka lat temu nikt nie miał pojęcia, co się dzieje w sąsiednim mieście[6].
W roku 2015 publicysta i fotograf Craig Mod współpracuje z zespołem zajmującym się etnografią internetu w wiejskiej części Mjanmy na zlecenie organizacji projektującej oraz budującej sprzęt i rolnicze nowinki technologiczne w celu poprawienia jakości życia rolników – którzy to stanowią większość ludności Mjanmy (uwaga: Craig i ja znamy się w jakimś stopniu od paru dekad i jestem wielką fanką jego twórczości).
Esej Craiga na temat jego pracy jest niewątpliwie produktem uważnego oka i nerdowskiego zachwytu nad tym, jak nowe technologie splatają się z niesprawiedliwą rzeczywistością codziennego życia:
Na wsi wciąż nie ma prądu, mimo że zrobili zrzutkę i kilkanaście świeżo postawionych metalowych słupów wysokiego napięcia czeka na podpięcie. Za pośrednictwem tłumacza zapytuję: gdzie się ładujecie? Rolnik Numer Dziesięć wskazuje na stojący w rogu akumulator samochodowy, z którego zwisają znajomo wyglądające kable USB.
Technologia jest wszędzie, „tania ale dobra”, i Craig zastanawia się, czy rezultat w postaci jednego smartfona na głowę zadowoliłby Nicholasa Negroponte. Nie ma iPhonów, kart kredytowych ani pakietów danych: „Wszyscy kupują doładowania w specjalnych sklepach, zdrapują skomplikowane numery seryjne wydrukowane drobną czcionką, wpisują je w telefonach wraz ze specjalnymi kodami w niemal steampunkowy sposób, tak jakby wchłaniali dane. Oni czują każdy megabajt”[7].
Docieramy do momentu, w którym nie da się już omijać Facebooka. Albowiem w Mjanmie, nawet w roku 2012 i 2013, bycie w internecie oznaczało bycie na Facebooku.
Czytałam o ultradominacji Facebooka w raportach Amnesty International, długich artykułach w Reuters, Wired, NYT i Guardianie, książkach, a nawet raportach ONZ. Ale dopiero zapiski Moda pokazują w namacalny sposób wszechobecność Facebooka oraz sposób, w jaki Birmańczycy go używali:
Pytamy o aplikacje. Rolnik używa komunikatora internetowego Viber oraz Facebooka. Mówi nam, że czatuje z kilkoma znajomymi na Facebooku, ale są to głównie ludzie, których nie zna. Większość jego znajomych na Facebooku to obcy ludzie. Mówi nam, że to jego brat zainstalował mu Facebooka i założył konto. Nie wie nawet, na jaki adres e-mail zostało założone konto. Większość wiadomości czerpie z Facebooka. Zbliżają się wybory, a on uwielbia aktualności polityczne.
Rolnik Numer Dziesięć mówi nam, że kiedyś słuchał wiadomości w radiu, ale to już przeszłość. Twierdzi, że od wielu lat ani razu nie włączył radia. Inne aplikacje z aktualnościami – takie jak ta znana pod nazwą TZ – zużywają zbyt dużo danych. On zwraca uwagę na zużycie danych. Używa Facebooka przeważnie w nocy, kiedy internet jest najszybszy i najtańszy.
Rozmowa z właścicielem sklepu z telefonami komórkowymi:
Twierdzi, że Facebook jest najpopularniejszą aplikacją. Dziewięciu na dziesięciu ludzi przychodzących do jego sklepu pyta o Facebooka. Dziesięć miesięcy temu ceny karty SIM spadły, ceny transferu danych spadły, zaś zainteresowanie Facebookiem podskoczyło. Zapisuję to. Tylko połowa ludzi wchodzących do sklepu ma już konto na Facebooku. Druga połowa nie wie, jak je założyć. – Robię to dla nich – mówi – jestem zakładaczem kont.
A inne aplikacje? Wspomina o aplikacji z aktualnościami zwanej TZ. Niegdyś popularnej, dziś już znacznie mniej. Pociera dłoń i mówi, że pożera zbyt dużo danych. Wszyscy zwracają uwagę na zużycie danych – twierdzi, i powtarza jeszcze raz: Facebook. Nikt nie potrzebuje specjalnej aplikacji do swoich zainteresowań. Wystarczy poszukać swoich zainteresowań na Facebooku. Facebook jest internetem[8].
Ale jak to się stało, że Facebook stał się internetem?
We wczesnych latach popularność zyskała okrojona wersja aplikacji, która zużywała mniej danych niż aplikacje konkurencji. Ponadto, kiedy rząd Mjanmy dopuszcza na rynek dwóch zagranicznych operatorów komórkowych, ten silniejszy – norweski Telenor – wprowadza zerowy transfer danych na Facebooka[9]. Praktyka ta polega w istocie na selektywnym subsydiowaniu – oznacza to, że klienci nie zostają obciążeni kosztami transferu danych w pewnych częściach internetu, ale muszą płacić za pozostałe. Dla wszystkich klientów sieci Telenor używanie Facebooka jest darmowe.
Pozwolę sobie wybiec na chwilę w przyszłość i zacytować słowa sygnalistki Frances Haugen z wywiadu udzielonego w 2021 r.:
Facebook kupił sobie przywilej bycia internetem dla większości języków świata. Płacił za to, żeby ludzie używali jego platformy. Mówił tak: „hej, możesz używać czegokolwiek tylko chcesz, ale będzie cię to kosztować, albo możesz wybrać naszą platformę i używać jej za darmo”. W rezultacie dla większości języków świata 80-90% treści istniejących w tych językach znajduje się na Facebooku.[10]
Fakt, że ta eksplozja łączności niosła ze sobą zagrożenia oraz szanse, staje się natychmiast oczywisty dla organizacji społecznych w Mjanmie z dwóch powodów. Pierwszym jest stan względnej niewinności, z jaką przeważająca większość Birmańczyków podchodzi do internetu. Drugi powód – sytuację polityczną w Mjanmie można w najlepszym razie określić jako beczkę prochu.
Jest jeszcze trzecia rzecz, o której większość ludzi nie ma jeszcze pojęcia. A mianowicie to, że proces decyzyjny Mety w sprawie Mjanmy nie wskazuje, by firma miała chęć i zamiar dostosować się do powyższych dwóch. Ale aby do tego dotrzeć, musimy zacząć od początku.
Bloger i mnich
Kieszonkowa wersja nowożytnej historii Mjanmy mogłaby brzmieć następująco: po konfliktach związanych z Brytyjską Kompanią Wschodnioindyjską imperium brytyjskie przejęło kontrolę nad Mjanmą – zwaną wówczas Birmą. Od początku wojen w 1824 r. Wielka Brytania rządziła Birmą aż do roku 1948, z wyjątkiem okresu drugiej wojny światowej, kiedy to Japonia zaatakowała Birmę.
Po zakończeniu wojny pozostawiony przez Brytyjczyków birmański rząd był zbyt słaby, aby poradzić sobie z połączeniem zaciekłego konfliktu wewnętrznego z mniejszościami etnicznymi w pobliżu granic oraz przewrotu dokonanego w 1962 r. przez wojskowych liderów.
Od 1962 roku Birma – której anglojęzyczna nazwa została zmieniona przez rządzącą juntę na „Myanmar”, ale obie nazwy wywodzą się z tego samego źródła – pozostaje pod bardzo ścisłymi rządami wojska. Z początkiem roku 2011 junta rozluźnia rygor i w tym momencie Mjanma rozpoczyna chwiejny proces transformacji w kierunku bardziej demokratycznej formy rządów. Warto zaznaczyć, że przez cały ten okres Tatmadaw, czyli wojsko Mjanmy, toczy 70-letnią wojnę domową ze zbrojnymi rebeliami powiązanymi z kilkoma mniejszościami etnicznymi.
Rok po pierwszych pseudodemokratycznych wyborach powszechnych w Mjanmie w 2010 r. birmański rząd rozpoczyna masowe amnestie licznych więźniów politycznych. Setki ludzi – dziennikarze, aktywiści, artyści, liderzy religijni i wielu innych – w ciągu najbliższych kilku lat wychodzą na wolność.
W efekcie amnestii w roku 2012 dwójka zwolnionych więźniów tworzy organizacje odgrywające istotne i konkurencyjne wobec siebie role w eskalacji kryzysu społecznego i przemocy wojskowej, do której oliwy do ognia doleje wejście Mjanmy do internetu.
Pierwszym z tej dwójki jest Nay Phone Latt – wczesny bloger i aktywista praw cyfrowych – zamknięty w więzieniu w 2008 r. za nic innego jak blogowanie na temat demonstracji w ramach Szafranowej Rewolucji z 2007 r. Nay Phone Latt zostaje współzałożycielem MIDO, organizacji zajmującej się pomocą zwykłym obywatelom Mjanmy w czerpaniu korzyści z od niedawna dostępnego internetu. W ciągu najbliższych kilku lat MIDO pojawia się regularnie w walkach przeciwko kampaniom nienawiści w internecie, w szczególności na Facebooku[11].
Drugim jest Ashin Wirathu, mnich buddyjski uwięziony w 2003 r. za kazania nawołujące do przemocy wobec islamskich społeczności w Mjanmie[12]. Wirathu przystępuje do budowania cyfrowej wersji skrajnie ekstremistycznego ruchu buddyjskiego w Mjanmie, który odegra istotną rolę w nadchodzących falach przemocy przeciwko Muzułmanom – również w szczególności na Facebooku.
W roku 2013 Faine Greenwood powraca do Mjanmy, aby napisać na temat pierwszego Forum Wolności Internetu, „zgromadzenia mającego na celu pomoc obywatelom Mjanmy w czerpaniu korzyści z nowego, wolnego internetu”. Tak Faine pisze o wyraźnych wibracjach:
Nay Phone Latt przemawiał na konferencji wraz z grupą innych wspaniałych młodych entuzjastów technologii, których już wcześniej poznałom. Nastrój wciąż pozostawał wyraźnie optymistyczny kiedy krążyłośmy od jednej burzy mózgów z żółtymi karteczkami do drugiej, kiedy piłośmy herbatę i dyskutowałośmy o regulacjach prawnych na temat wolności w internecie i prywatności w sieci.
Mimo to dało się wyczuć specyficzne napięcie w powietrzu, takie jakby drżenie, które narosło i zmutowało w nowe formy w ciągu kilku miesięcy mojej nieobecności (…) W trakcie konferencji rozmawiałośmy o tym, jak wiele jadu sączyło się z rozmów o ludziach Rohingja na Facebooku, o tym, jaki złowieszczy cień rzucało to na wszystkie dobre rzeczy związane z pomaganiem ludziom w dostępie do sieci[13].
Napięcie w powietrzu i złowieszczy cień nie są dziwnymi przeczuciami. Mają one związek z narastającą przemocą społeczną w tym samym roku co krytyczna masowa amnestia, a także jednoczesnym narastaniem mowy nienawiści w internecie.
Współtwórczyni MIDO i dyrektorka programowa Htaike Htaike Aung tak wspomina dynamikę, którą ona i jej współpracownicy napotkali na początku:
W przeciwieństwie do krajów, w których ludzie stopniowo przyzwyczajali się do internetu i uczyli się docierać do dobrych treści, a tym samym odróżniać je od złych, szał na internet w Mjanmie nastąpił tak szybko, że ludzie nie mieli czasu zastanowić się, czym właściwie był internet. Można to streścić w jednym zdaniu: „Jeśli coś jest w internecie, to musi być prawdziwe”. To bardzo groźne, zwłaszcza jeżeli znajdą się ludzie wykorzystujący internet do złych celów i propagandy[14].
W roku 2014 Nay Phone Latt opowiada o tym, co widzi i dlaczego go to martwi:
Kiedy promujemy wolność słowa, zawiera się w tym ograniczanie mowy nienawiści (…) Nawoływanie do skrzywdzenia lub zabicia kogoś jest mową nienawiści, może ono szerzyć nienawiść wśród ludzi i stanowi zagrożenie dla społeczeństwa (…) To niewłaściwe wykorzystanie wolności słowa. Martwię się tym, ponieważ ma to miejsce nie tylko w mediach społecznościowych, ale też wśród niektórych publicystów i mnichów [buddyjskich], którzy głoszą mowę nienawiści publicznie. (…)
Kiedy ludzie nienawidzą się nawzajem, ich miejsce przestaje być bezpieczne do życia. Martwię się tym najbardziej ze względu na nasze społeczeństwo. W niektórych regionach, mimo że nie walczą one ze sobą, nienawiść istnieje w ich sercach, ponieważ [wskutek mowy nienawiści] ich serca są od dawna wypełnione trucizną. Ona może wybuchnąć w każdej chwili[15].
A co konkretnie było powodem do zmartwień, który dostrzegli Htaike Htaike Aung i Nay Phone Latt wraz z zespołem? Oto kilka komentarzy sięgających roku 2011 sprowokowanych przez to, że BBC miało czelność… nazwać ludność Rohingja grupą etniczną istniejącą w Mjanmie. Infografika BBC wisiała na Facebooku przez rok dopóki ich birmańska strona nie została zalana komentarzami:
Wywalić wszystkich muzułmańskich Kalarów [Rohingjów, południowych Azjatów, Hindusów] z Birmy. A jeśli to nie pomoże, zatłuc ich na śmierć. Czas, aby ludy Arakanu zjednoczyły się ze sobą.
Niech wam się nie wydaje, że nie naostrzę mojego noża. Jestem gotowy go naostrzyć, aby ochronić nasz naród, religię i rasę przed tymi bengalskimi oszustami.
J@#$ne Kalary, obijemy wasze ryje butami i odetniemy wam głowy. Nie krytykujcie boga, o którym nic nie wiecie. Spalimy was na śmierć, a meczety zamienimy na hurtownie i targowiska z wieprzowiną[16].
Jeżeli nadal potrzebujesz właściwej perspektywy, to artykuł z New Mandala na temat kontrowersji zawiera memy z trollface’em znanym z 4chana skierowane przeciwko dziennikarce Annie Jones.
I tak właśnie wyglądał krajobraz zanim Nay Phone Latt został wypuszczony z więzienia w 2012 r. Wzrost popularności Facebooka i internetu bynajmniej nie poprawia sytuacji na lepsze.
Dziś już wiemy, że w tym samym czasie za kulisami, birmańscy aktywiści i organizacje, jak również zaniepokojeni obserwatorzy z zachodu spędzili ten okres rozpaczliwie błagając Facebooka o interwencję wobec gwałtownego rozrostu mowy nienawiści przeciwko ludności Rohingja. Jednak żaden z tych wysiłków ani żadna kampania edukacyjna na temat kompetencji cyfrowych nie jest w stanie nadążyć za tym, co dzieje się w sieci.
Rohingjowie
W tym momencie musimy na chwilę zmienić temat i porozmawiać o Rohingjach. Oto co mówi organizacja Lekarze bez Granic na swojej stronie dotyczącej kryzysu uchodźczego Rohingjów:
Rohingjowie to bezpaństwowa grupa etniczna, w większości muzułmańska, która przez wieki mieszkała w zdominowanej przez buddyzm Mjanmie, w większości w stanie Rakhine na północy kraju. Jednakże władze Mjanmy kwestionują to; twierdzą bowiem, że Rohingjowie to bengalscy imigranci, którzy przybyli do Mjanmy w XX wieku.
Nazwana przez ONZ najbardziej prześladowaną mniejszością na świecie, ludność Rohingja nie jest uznawana przez prawo Mjanmy za obywateli tego kraju [17].

Mapa konturowa Mjanmy. Stan Rakhine zaznaczony na czerwono.
Źródło obrazu: Ruslan Maiborodin / iStock
Trudno przecenić, jak wielkim przedmiotem sporu te podstawowe fakty są w samej Mjanmie, gdzie kolejne rządy odmawiały jakiegokolwiek uznania istnienia Rohingjów, nie mówiąc już o ich prawowitości. Zamiast tego określali ich jako nielegalnych „bengalskich” imigrantów[18] (Centrum Kultury Rohingjów w Chicago opublikowało skondensowaną oś czasu historii Rohingjów, która daje dobrą perspektywę[19]).
Idąc dalej, rzeczywistość natychmiast znacząco się komplikuje. Nie mam wystarczającej wiedzy, aby wyjaśniać zawiłości historii etnicznej, religijnej i politycznej Mjanmy nawet na terenie samego stanu Rakhine (dawniej zwanego Arakan), gdzie ma miejsce kryzys Rohingjów. Do zrozumienia tej serii wystarczy nam wiedzieć, że ludność Rohingja w istocie istnieje i od dawna żyje pod butem miażdżących ograniczeń. A także to, że buddyjska mainstreamowa scena polityczna w Mjanmie od dawna zabiegała o czystość rasową i bezpieczeństwo. I mówią o tym otwartym tekstem: oficjalne motto Ministerstwa Imigracji i Ludności brzmi: „Ziemia nie pochłonie rasy aż do wyginięcia, ale zrobi to inna rasa”[20].
Plotki i mordy (2012)
Ostrzeżenie dotyczące zawartości: Przemoc wobec mężczyzn, kobiet i dzieci.
28 maja 2012 r. Ma Thida Htwe, buddystka ze stanu Rakhine, zostaje zamordowana w jednej z tamtejszych wsi. Następnego dnia gazeta donosi, że została ona zgwałcona i zamordowana przez „kalarów” i nazywa mord „najgorszym przypadkiem zabójstwa w Mjanmie”. Niemal natychmiast zaczynają krążyć po sieci drastyczne zdjęcia jej ciała[21].
Ustalenia Misji ONZ odnotowują, że choć bezspornym jest, że Ma Thida Htwe została zamordowana, to jednak zarówno zarzut zgwałcenia, jak i pochodzenie etniczne podejrzanych budzą wątpliwości. A także: „W kolejnych dniach, to raczej podejrzenie zgwałcenia, a nie sam mord, było wykorzystywane w celu wzniecania przemocy i nienawiści wobec Rohingjów”[22].
Stanowi to doskonałą okazję dla ludzi dokładających starań w celu podżegania do nienawiści i przemocy przeciwko Rohingjom – i natychmiast ją wykorzystują, aby dać do zrozumienia, że to zaledwie początek nadchodzącej fali ataków ze strony terrorystów Rohingja. 1 czerwca, czyli cztery dni po śmierci Ma Thida Htwe rzecznik prezydenta Mjanmy Zaw Htay publikuje na Facebooku ostrzeżenie przed „terrorystami Rohingja” rzekomo „przekraczającymi granice Mjanmy z bronią”. Dalej mówi tak:
Nie chcemy słyszeć żadnych wymówek na temat kwestii humanitarnych ani praw człowieka. Nie chcemy słuchać o waszej wyższości moralnej ani o tak zwanym pokoju i miłującej dobroci (…) Nasi rdzenni obywatele żyją w ciągłym strachu na własnej ziemi. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. To jest nasz kraj. To jest nasza ziemia[23].
3 czerwca, pięć dni po zabójstwie kobiety z Rakhine, we wsi na południu stanu Rakhine nacjonalistyczna grupa buddystów rozdaje ulotki głoszące, że muzułmanie napastują buddyjskie kobiety. Tego samego dnia przez wioskę próbuje przejechać autobus przewożący dziesięciu mężczyzn Rohingja, ale mieszkańcy zmuszają ich do wyjścia, zakatowują na śmierć i demolują pojazd. Kilka dni później ludzie Rohingja w pobliskim miasteczku wzniecają zamieszki, zabijają buddyjskich mieszkańców miejscowości i palą domy[24].
W artykule opublikowanym w akademickim serwisie analiz regionalnych New Mandala zaledwie siedem dni po zamordowaniu mężczyzn Rohingja w stanie Rakhine birmański doktorant Sai Latt pisze:
Co właściwie wzbudziło publiczny gniew? Mogło chodzić o profilowanie rasowe ze strony etnicznie arakańskiej agencji informacyjnej Narinjara (…) Kiedy nastąpił incydent ze zgwałceniem, agencja opublikowała wiadomość, w której zidentyfikowano oskarżonych jako wyznawców Islamu. W wiadomościach w języku birmańskim incydent został przedstawiony tak, jakby muzułmanie [czytaj: obcy] zagrażali miejscowej ludności, a teraz zgwałcili i brutalnie zamordowali kobietę. W doniesieniach prasowych wielokrotnie padają słowa: muzułmanie, Kalar, Islam. Wieści się rozeszły i ludzie zaczęli rozmawiać o tym w kategoriach kalarów i „Lu Myo Char” [tj. inna rasa / ludzie lub obcy] dręczących ich kobietę.
Co ciekawe, Naranjara i użytkownicy Facebooka zaczęli nazywać oskarżonych gwałcicieli „kalarami” pomimo faktu, że ich pochodzenie wciąż nie było znane[25].
Na fali następującej po tym wszystkim przemocy militarnej i społecznej zarówno członkowie społeczności Rakhine (dominującej buddyjskiej grupy etnicznej w stanie Rakhine) jak i społeczności Rohingjów dopuszczają się zbrodni i podpaleń, ale to na Rohingjów spada główny ciężar ataków. Ustalenia Misji ONZ opisują podpalenia domów, grabieże, „pozasądowe i masowe mordy, w tym kobiet, dzieci i osób starszych”, jak również „masowe bezpodstawne aresztowania” i tortury ludności Rohingja przez żołnierzy i policję. Ponad 100 tys. ludzi, w większości Rohingjów, zostaje zmuszonych do opuszczenia swoich domów[26].
Kolejna fala przemocy następuje w październiku i nosi znamiona zaplanowanej i skoordynowanej akcji. Według organizacji Human Rights Watch jesienne ataki były „zorganizowane, zapoczątkowane i dokonane przez lokalnych arakańskich działaczy politycznych, nierzadko przy wsparciu stanowych sił bezpieczeństwa”. Ataki obejmowały masowe mordowanie mężczyzn, kobiet i dzieci Rohingja, a ich wioski były doszczętnie palone, nierzadko w ramach jednoczesnych ataków na społeczności odległe geograficznie.
W najgorszym ataku tamtego października policja i żołnierze Tatmadaw (sił zbrojnych Mjanmy) prewencyjnie konfiskują kije i inną prymitywną broń mieszkańcom wiosek należącym do ludności Rohingja, a następnie stoją i przyglądają się, jak tłum Rakhine morduje co najmniej 70 osób Rohingja w ciągu jednego dnia.
Organizacja Human Rights Watch podaje, że w wyniku ataku zmasakrowanych na śmierć zostaje 28 dzieci, w tym 13 w wieku poniżej pięciu lat[27].
Każda iskra może zaprószyć ogień
Jak wskazują liczne wywiady z rohingjańskimi uchodźcami przeprowadzone przez Amnesty International, przypadki przemocy społecznej z 2012 r. wyznaczają punkt zwrotny w dziejach pogrążania się Mjanmy w intensywnej retoryce przeciwko Rohingjom, po której to nastąpiły prześladowania, a następnie ludobójstwo. Mohamed Ayas, nauczyciel Rohingja i uchodźca, ujmuje to w ten sposób:
Żyliśmy spokojnie w sąsiedztwie innych grup etnicznych w Mjanmie. Ich intencje nie szkodziły Rohingjom, ale rząd był przeciwko nam. Społeczeństwo naśladowało swoich przywódców religijnych, więc kiedy przywódcy religijni i rząd zaczęli głosić mowę nienawiści na Facebooku, ludzie zmienili swoje nastawienie[28].
W krótkim filmie dokumentalnym z 2013 r. dziennikarka i producentka filmowa Aela Callan rozmawia z Richardem Horseyem, mieszkającym w Mjanmie analitykiem politycznym z dziesiątkami lat doświadczenia w tym państwie oraz (w tamtym momencie) doradcą International Crisis Group.
Stanowisko Horseya na temat sytuacji w Mjanmie wtóruje wywiadom Amnesty:
W poprzednich dekadach widzieliśmy już przemoc wobec ludności muzułmańskiej ze strony ludności buddyjskiej, ale nowością jest to, że te informacje są łatwo dostępne i da się je przekazywać dalej. Ludzie korzystają z Facebooka i telefonów komórkowych, dlatego za każdym razem, gdy pojawia się problem, odzew jest znacznie większy. Za każdym razem, gdy pojawia się iskra, prawdopodobieństwo zaprószenia ognia jest znacznie większe[29].
W miesiącach pomiędzy falami przemocy w Mjanmie z czerwca i października dehumanizujące wiadomości nawołujące do przemocy przeciwko Rohingjom nadal krążą po birmańskojęzycznym Facebooku. Zachodni obserwatorzy, którzy przybywają w celu zbadania sytuacji zwracają uwagę na spotkania w ratuszach i broszury szerzące nienawistną i brutalną retorykę. Jednakże – choć zauważają, że wzrosła ona również w internecie – wykluczają internet jako główny czynnik wpływu na wydarzenia, ponieważ dostęp do internetu pozostaje rzadkością na wiejskich obszarach stanu Rakhine[30].
Bardzo wczesne i bardzo silne obawy birmańskich obserwatorów i aktywistów, których cytowałam powyżej – Htaike Htaike Aung, Nay Phone Latt i Sai Latt – na temat mowy nienawiści w szczególności na Facebooku wyraźnie mi sugerują, że być może zachodni obserwatorzy nie doceniali roli przekazywania idei krążących w internecie za pomocą poczty pantoflowej, w tym drukowanych kopii propagandy internetowej, które to z kolei są wskazywane jako wektor w wywiadzie z innym współzałożycielem MIDO, Phyu Phyu Thi (dokładnie ten sam mechanizm – drukowany internet – pojawia się w artykule Sheery Frenkel w BuzzFeed News z 2016 r., w którym cytuje ona „drukowane czasopisma znane jako Facebook i Internet”)[31].
W każdym razie – zarówno w internecie jak i poza nim – radykalni mnisi buddyjscy, członkowie rządu oraz rzekomi zwykli ludzie powielają kilka konkretnych poglądów. Mówią, że Rohingjowie nie są prawdziwą grupą etniczną, lecz nielegalnymi „bengalskimi” imigrantami, podludzkimi zwierzętami, które zdominowały buddystów. Są nie do odróżnienia od terrorystów. Stanowią bezpośrednie zagrożenie dla czystości seksualnej i bezpieczeństwa buddyjskich kobiet oraz całej buddyjskiej Mjanmy[32].
W czerwcu 2012 r. Sai Latt pisze, że kampania nienawiści przeciwko Rohingjom to „publiczny i ponadnarodowy ruch koordynowany otwarcie w mediach społecznościowych”, który obejmuje tysiące ludzi z birmańskiej diaspory:
Kampania jest tak drastyczna, że takie komentarze i wpisy wylądowały na tysiącach ścian i stron na Facebooku. Tysiące birmańskojęzycznych użytkowników Facebooka styka się z nimi każdego dnia. Liczne grupy na Facebooku takie jak „Kalar Beheading Gang” [po polsku: „gang ścinający głowy Kalarów” – przyp. tłum.] wyrosły jedna po drugiej. Chociaż da się zgłosić nadużycie na Facebooku, niewielu birmańskich muzułmańskich użytkowników Facebooka wysyłało zgłoszenia. A nawet jeśli to robią, to nowe grupy i tak pojawiają się jak grzyby po deszczu.
Wspomniana wyżej strona „Kalar Beheading Gang” pojawia się również w międzynarodowej prasie. Zawiera „ilustrację przedstawiającą ponurego żniwiarza w szacie z islamskim symbolem na tle zbryzganym krwią” oraz serię drastycznych zdjęć mających stanowić dowód okrucieństw dokonanych przez Rohingjów. Do dnia 14 czerwca 2012 r., kiedy to artykuł Hindustan Times zostaje opublikowany, strona miała już ponad 500 polubień[33].
Kiedy Sai Latt mówi, że to, co widzi na Facebooku, stanowi zorganizowany ruch, nie myli się. Pamiętacie Wirathu, mnicha buddyjskiego zwolnionego w ramach tej samej amnestii, co Nay Phone Latt z MIDO? Wkrótce po wyjściu z więzienia staje się on współodpowiedzialny za organizowanie tego ruchu.
„Szybszy sposób na rozpowszechnianie wiadomości”
W każdym mieście jesteśmy gwałceni, w każdym mieście jesteśmy molestowani, w każdym mieście nas dopadają i prześladują (…) W każdym mieście funkcjonuje prymitywna i nieokrzesana większość muzułmańska – Wirathu, 2013[34]
Ashin Wirathu doskonale, ale to naprawdę doskonale rozumie Facebooka. Miał okazję rozmawiać z BuzzFeed News o historii platformy:
Jak mówi, jego [Wirathu] pierwsze konto było małe i moderatorzy Facebooka niemal natychmiast je usunęli, pisząc o naruszeniu standardów społeczności. Drugie miało 5 tys. znajomych i rozrastało się tak szybko, że nie mógł już akceptować nowych próśb. Założył więc nową stronę i zatrudnił dwóch pełnoetatowych pracowników, którzy teraz publikują nowe treści na stronie o każdej godzinie.
– Mam na Facebooku konto ze 190 tys. obserwujących i stronę z wiadomościami. Internet i Facebook są bardzo przydatne i ważne w rozpowszechnianiu mojego przekazu – powiedział.
Na dziesiątkach stron na Facebooku prowadzonych ze swojego dedykowanego biura Wirathu wzywał do bojkotu muzułmańskich biznesów i wydalenia muzułmanów z Mjanmy[35].
W rozmowie wideo dla Global Post z 2013 roku Wirathu beznamiętnie rozważa możliwość rozwiązania problemów międzywyznaniowych i pokoju międzyetnicznego, a następnie, kompletnie nie zmieniając tonu, opowiada o muzułmanach „pożerających naród birmański, niszczących buddyzm i buddyjski porządek poprzez zdecydowane działania mające na celu uczynienie z Mjanmy kraju islamskiego i wdrażanie tego w brutalny sposób”. Do tego steku niedorzecznych fantazji – albowiem w tamtym czasie muzułmanie stanowią zaledwie 5% populacji Mjanmy – Wirathu dodaje, że „muzułmanie są jak karp afrykański. Szybko się rozmnażają, są bardzo agresywne i pożerają się nawzajem”[36].
W 2013 r. tygodnik „Time” umieszcza Wirathu na okładce wydania międzynarodowego z podpisem „Twarz buddyjskiego terroru”. Dziennikarka „Time” Hannah Beech cytuje jego słowa w głównym artykule – według niego 90% muzułmanów w Mjanmie to „radykalnie źli ludzie”, a Barack Obama jest „skażony czarną muzułmańską krwią”[37].

Fot. Adam Dean/Panos
Trudno przecenić wpływy Wirathu w Mjanmie w latach poprzedzających ludobójstwo Rohingjów. Jedna z organizacji pozarządowych pisze tak: „Warto odnotować, że prawie wszystkie znaczące wybuchy przemocy społecznej w stanie Rakhine od października 2012 r. były poprzedzone sponsorowanymi przez Ruch 969 objazdami ewangelizacyjnymi po okolicy dokonywanymi zwykle przez samego Wirathu.”[38] To samo dotyczy także przemocy w 2012 r., choć z nieco innej perspektywy: we wrześniu 2012 r. Wirathu przewodził wiecowi w Mandalaju popierającemu propozycję masowej deportacji Rohingjów przedłożoną przez ówczesnego prezydenta Thein Seina. Kulminacja przemocy w stanie Rakhine miała miejsce zaledwie miesiąc później[39].
Moim zdaniem warto również zauważyć, że Ruch 969 / Ma Bha Tha, z którym związany jest Wirathu, jest także ruchem na rzecz namacalnego i bezpośredniego dobra wobec buddyjskiej większości w Mjanmie. Prowadzi on lub wspiera wysiłki na rzecz buddyjskiej edukacji religijnej dla dzieci, pomoc prawną, zbiórki datków i kampanie pomocowe. Wszystko to – a także ogromny szacunek, jakim ogólnie cieszą się mnisi w Mjanmie – sprawia, że wydają się oni wyjątkowo wiarygodni[40].
Sam Wirathu jest uwielbiany nie tylko za swoje płomienne kazania, w których „broni” buddyzmu poprzez demonizowanie muzułmanów, ale także za bezpośrednie zaangażowanie we wsparcie społeczności. Gdy projekt wspierania i obrony buddyzmu jest rozszerzany o eliminację Rohingjów, być może te dwa kierunki działań zaczynają się zacierać. Film dokumentalny Callan pokazuje Wirathu prowadzącego dyżury w celu udzielania pomocy zwykłym członkom społeczności w rozwiązywaniu problemów i sporów. Jego uwaga nieustannie przeskakuje pomiędzy ludźmi wręczającymi mu petycje na kolanach a trzymanym w dłoni smartfonem.
Kilka lat później Wirathu, który do tego momentu zarządza na Facebooku imperium złożonym z niemal 200 tys. obserwujących, dziesiątek stron i pełnoetatowego personelu – podsumowuje sytuację następująco: „Gdyby internet nie dotarł do Mjanmy, niewielu ludzi znałoby moje opinie i przesłania w takim stopniu, jak teraz” – mówi Wirathu dla BuzzFeed News, dodając, że zawsze pisał książki i wygłaszał kazania, ale „internet to szybszy sposób na rozpowszechnianie wiadomości”[41].
Drobna uwaga na marginesie
Nie chcę tutaj rozpisywać się na temat mojego procesu twórczego, ale pragnę odnotować pochodzenie dokumentu, którego źródło w przeciwnym razie byłoby niejasne.
Kilka wypowiedzi na temat roli firmy Meta w prześladowaniach Rohingjów w Mjanmie obejmuje częściowe listy licznych ostrzeżeń, jakie ludzie na miejscu w Mjanmie – jak również zaniepokojeni międzynarodowi obserwatorzy praw człowieka – przesyłali do kierownictwa Mety w latach 2012–2018. Rozmyślanie o implikacjach wynikających z tej litanii ostrzeżeń i straconych szans było przedsmakiem przeszywającego strachu, który towarzyszył mi przez cały czas pracy nad tym projektem.
Z cytatów z obszernego raportu Amnesty International dotyczącego Mety i Mjanmy dowiedziałam się, że istniało coś takiego jak „zestaw informacyjny” zawierający więcej szczegółów, ale najbliższy odnośnik, jaki udało mi się znaleźć, prowadził do martwego adresu URL niezaindeksowanego przez Archive.org, zaś korespondencja mailowa nie przyniosła efektów.
W końcu znalazłam jego wersję we francuskim serwisie do tworzenia własnych osi czasu. Miał on formę osi czasu opatrzonej licznymi adnotacjami. Porównałam tę wersję z tweetami Htaike Htaike Aung i Victoire Rio – kobiet, którym raport Amnesty International przypisuje autorstwo zestawu informacyjnego. Adres URL, do którego prowadzą linki w tweetach, jest martwy, ale obrazek podglądowy w ich tweetach dokładnie odpowiada osi czasu, którą udało mi się znaleźć. W dalszej części artykułu często cytuję tę oś czasu.
Dopisano 16 października 2023 r.: Oryginalny materiał jest teraz ponownie dostępny online w całości na stronie Myanmar Internet Project, a osoba związana z projektem przekazała również formularz PDF z załączonymi studiami przypadków, które zarchiwizowałam za pośrednictwem usługi Document Cloud: „Facebook and the Rohingya Crisis”.
Ostrzeżenia
Zrzut ekranu osi czasu omawianej powyżej.
Już w listopadzie 2012 r. Htaike Htaike Aung, dyrektor programowa MIDO, rozmawia przy okrągłym stole w Azerbejdżanie z Dyrektorem ds. Globalnej Polityki Publicznej oraz Dyrektorem ds. Polityki na Europę w firmie Meta na temat rozprzestrzeniania się mowy nienawiści na Facebooku. Jedenaście miesięcy później, w październiku 2013 r. Htaike Htaike Aung ponownie wyraża swoje obawy w kontekście „rosnących napięć między społecznościami” podczas dyskusji przy okrągłym stole w Indonezji, w której uczestniczy trzech dyrektorów ds. polityki w firmie Meta, w tym Dyrektor ds. Globalnej Polityki Publicznej[42].
W tym samym czasie aktywiści i badacze z MIDO oraz zlokalizowanego w Rangunie akceleratora technologicznego Phandeeyar „wysyłali e-maile z zapytaniem, w jaki sposób nakłonić Facebooka do sprawdzania problematycznych treści i zapobiegania eskalowaniu sytuacji kryzysowych”. Facebook nie odpowiadał. Pracownicy MIDO i Phandeeyar rozpoczynają „ukierunkowane badania nad mową nienawiści”[43].
W listopadzie 2013 r. Aela Callan (jej dokument cytowałam wcześniej) spotyka się z wiceprezesem ds. komunikacji i polityki publicznej Facebooka, Eliotem Schrage, aby ostrzec przed mową nienawiści skierowaną przeciwko Rohingjom i promującymi ją fałszywymi kontami na Facebooku[44]. Podczas swojej wizyty Meta przekazuje Callan kontakt z Internet.org – globalną inicjatywą, która ostatecznie ugruntuje hegemonię Facebooka m.in. w Mjanmie – oraz z „Zespołem ds. Empatii” zajmującym się zastraszaniem, ale nie zostaje przekazany kontakt do nikogo wewnątrz Facebooka, kto mógłby faktycznie pomóc[45].
W marcu 2014 r., cztery miesiące przed wybuchem zainicjowanych na Facebooku zamieszek w Mandalaju, Htaike Htaike Aung udaje się po zakończeniu konferencji RightsCon w Dolinie Krzemowej do Menlo Park wraz z Aelą Callan. Obie kobiety spotkały się z członkami Zespołu ds. Empatii firmy Meta, aby podjąć ponowną próbę zwrócenia uwagi Facebooka na zagrożenie stwarzane przez jego usługi w Mjanmie[46].
W tym samym miesiącu Susan Benesch, szefowa projektu Dangerous Speech Project, koordynuje telekonferencję dla Mety, w której uczestniczy szóstka pracowników tej firmy. Wśród nich znajduje się Arturo Bejar, jeden z szefów inżynierii Facebooka.
W trakcie telekonferencji Matt Schissler, specjalista ds. praw człowieka z Mjanmy, przedstawia ponury opis rzeczywistości i wspomina o odczłowieczających wiadomościach, spreparowanych zdjęciach i dezinformacji szerzonej na Facebooku. W wydanej w 2021 r. książce na temat dysfunkcji Facebooka – „An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination” – reporterki Sheera Frenkel i Cecilia Kang tak opisują prezentację Schisslera:
Pod koniec spotkania Schissler opisał w surowy sposób, jak Facebook przyzwalał na niebezpieczną islamofobię. Opisał w szczegółach odczłowieczający i niepokojący język, jakiego ludzie używali we wpisach, a także szeroko rozpowszechniane sfabrykowane zdjęcia i dezinformację[47].
Reuters odnotowuje, że jednym z przykładów zaprezentowanych firmie Meta przez Schisslera była birmańska strona na Facebooku zatytułowana „Wymordujemy wszystkich muzułmanów i nakarmimy nimi psy”[48].
Da się odnieść wrażenie, że nic z tego wszystkiego nie dociera do pracowników Mety. Ci natomiast wydają się żywo zainteresowani… cyberprzemocą. Frenkel i Kang piszą, że pracownicy Mety biorący udział w telekonferencji „żywili przekonanie, że ten sam zestaw narzędzi, który pozwala powstrzymać ucznia ostatniej klasy przed zastraszaniem pierwszoroczniaka może zostać użyty do powstrzymania mnichów buddyjskich w Mjanmie”[49].
Aela Callan opowiada później Wired, że mowa nienawiści wydawała się mieć „niski priorytet” dla Facebooka, a sytuacja w Mjanmie „była postrzegana jako szansa, a nie wielki, palący problem”[50].
I wtedy następuje Mandalaj.
„Facebook nie odpowiadał nic”
Brakuje mi miejsca, aby streścić całą historię przemocy w Mandalaju w 2014 r. – artykuł Timothy’ego McLaughlina w Wired robi to doskonale – jednak da się w niej znaleźć wszystkie zmartwienia organów nadzoru społeczeństwa obywatelskiego: dwójka niewinnych muzułmanów zostaje fałszywie oskarżona o gwałt na buddystce, pojawiają się sensacyjne wiadomości, a Ashin Wirathu wykorzystuje tę historię do budowania poparcia dla swojej sprawy. Wybuchają zamieszki, a po Facebooku zaczyna krążyć najgorsze gówno.
Dokładnie przed taką sytuacją ostrzegali Facebooka Htaike Htaike Aung, Callan, Schissler i wiele innych osób. Ale kiedy ona faktycznie ma miejsce, nikt w Mecie nie odbiera telefonu.
Gdy przemoc w Mandalaju nasila się, szef Deloitte w Mjanmie dostaje pilny telefon. Zaw Htay, rzecznik prasowy prezydenta Mjanmy, prosi o pomoc w skontaktowaniu się z Metą. Dyrektor Deloitte pracuje do późna w nocy usiłując nawiązać kontakt z kimkolwiek, ale mu nie wychodzi. Trzeciego dnia zamieszek rząd ma już dość czekania i blokuje dostęp do Facebooka w Mandalaju. Blokada odnosi skutek – zamieszki słabną. Ale skrzynka odbiorcza pracownika Deloitte nagle zapełnia się e-mailami od pracowników Mety, którzy chcą dowiedzieć się, dlaczego Facebook został zablokowany[51].
Nie tylko rząd próbował coś zrobić. Kilka miesięcy wcześniej garstka pracowników Facebooka, w skład której wchodzili m.in. członkowie zespołów ds. polityki, prawa i komunikacji, utworzyła prywatną grupę na Facebooku, aby umożliwić wybranym ekspertom społeczeństwa obywatelskiego z Mjanmy zgłaszanie problemów bezpośrednio do pracowników Facebooka.
Kiedy na Facebooku w Mandalaju zaczynają rozprzestrzeniać się fałszywe wiadomości i nawoływania do przemocy, birmańscy aktywiści i ludzie z Zachodu obecni w prywatnej grupie próbują zaalarmować Facebooka. Nie dostają żadnej odpowiedzi nawet wtedy, gdy przemoc zaczyna przynosić ze sobą ofiary śmiertelne. Jeden z członków grupy mówi później Frenkel i Kang:
Jeśli chodzi o odpowiadanie na nasze wiadomości dotyczące zamieszek, Facebook nie odpowiadał nic. Kiedy doszło do wyłączenia internetu i ludzie stracili dostęp do Facebooka, nagle wszyscy bez zwłoki zaczęli odpisywać na wiadomości. Czytelnie dali do zrozumienia, gdzie były ich priorytety[52].
Kilka tygodni po przemocy w Mandalaju w 2014 r. Mia Garlick, Dyrektorka ds. polityki Facebooka na region Azji i Pacyfiku, po raz pierwszy udaje się do Mjanmy. Podczas dyskusji panelowej Garlick omawia zasady Mety i obiecuje… przyspieszyć przetłumaczenie Standardów Społeczności Facebooka (podstawowych zasad dotyczących treści) na język birmański. Wykonanie tej pojedynczej pracy tłumaczeniowej – jedynej istotnej reakcji Facebooka na przemoc etniczną o znaczeniu międzynarodowym, przed którą firma była ostrzegana od dwóch lat – zajmuje Mecie czternaście miesięcy i ostatecznie opiera się na pracy ludzi z Phandeeyar w ramach prywatnej grupy na Facebooku[53].
Również w 2014 r. Meta zgadza się zlokalizować narzędzie do zgłaszania mowy nienawiści i innych niepożądanych treści. Pracownicy Mety współpracują z MIDO i innymi przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego w Mjanmie nad tłumaczeniem i udoskonalaniem narzędzia, a następnie uruchamiają je pod koniec 2014 r.
Jest tylko jeden problem: jak niebawem dowiadują się przedstawiciele birmańskiego społeczeństwa obywatelskiego z prywatnej grupy na Facebooku, Facebook zatrudnia do moderacji tylko jedną osobę mówiącą po birmańsku – podwykonawcę pracującego w Dublinie – która przegląda wszystkie zgłoszenia. Narzędzie do raportowania w języku birmańskim stanowi, jak określają to Htaike Htaike Aung i Victoire Rio na swojej osi czasu, „drogę donikąd”[54].
Jeszcze więcej ostrzeżeń
Nadchodzi rok 2015 i kolejne ostrzeżenia wciąż napływają.
Luty 2015: Susan Benesch, założycielka i dyrektorka projektu Dangerous Speech Project w Berkman Klein Center (znanym przez moich rówieśników jako Berkman Center) wygłasza prezentację zatytułowaną „Niebezpieczna strona języka” podczas Dnia Empatii w Facebooku. Według pozwu zbiorowego przeciwko Mecie w imieniu Rohingjów, prezentacja wyjaśnia, „w jaki sposób retoryka przeciwko Rohingjom jest rozpowszechniana przez Facebooka”[55].
Marzec 2015: Matt Schissler udaje się do Menlo Park, aby spotkać się osobiście z pracownikami Facebooka. Reuters donosi, że „w siedzibie Facebooka w Kalifornii wygłosił prezentację na temat nowych mediów, zwłaszcza Facebooka, a także przemocy wobec muzułmanów w Mjanmie. Powiedział, że wzięło w nim udział kilkunastu pracowników Facebooka”. Frenkel i Kang opisują jego prezentację jako dokumentującą „powagę tego, co działo się w Mjanmie: mowa nienawiści na Facebooku prowadziła do prawdziwej przemocy w kraju i sprowadzała na ludzi śmierć”[56].
Po spotkaniu w siedzibie Mety Schissler udaje się na lunch z grupą pracowników Mety. Jeden z nich zapytuje Schisslera, czy jego zdaniem Facebook mógł przyczynić się do ludobójstwa w Mjanmie, na co Schissler odpowiada: „Zdecydowanie tak”. Na co z kolei, jak opowiada Schissler Frenkel i Kang, jeden z pracowników Facebooka głośno komentuje: „On chyba żartuje. To po prostu niemożliwe”[57].
Maj 2015: Do Menlo Park przybywa kolejny ekspert, aby ostrzec Facebooka przed podsycaną przez niego niebezpieczną dynamiką w Mjanmie: David Madden, założyciel Phandeeyar, birmańskiego akceleratora technologicznego. W wywiadzie dla Amnesty International Madden stwierdza: „ci z nas, którzy pracowali nad tymi kwestiami w Mjanmie, mieli poczucie, że ludzie w Facebooku nie rozumieli powagi sytuacji politycznej w kraju”[58].
Podczas spotkania z Metą Madden omawia konkretne przykłady niebezpiecznych treści oraz sygnalizuje podobieństwo między wiadomościami radiowymi w Rwandzie a rolą Mety w Mjanmie, „co oznacza, że jest to platforma, za pośrednictwem której rozpowszechniana jest mowa nienawiści i podżegania do przemocy”[59].
Wrzesień 2015: Mia Garlick, dyrektor ds. polityki publicznej Facebooka na region Azji i Pacyfiku, przyjeżdża do Mjanmy, aby w końcu wprowadzić na Facebooku standardy społeczności w języku birmańskim. Phandeeyar kompletuje grupę „ponad 15 liderów społeczeństwa obywatelskiego z całej Mjanmy”, aby poinformować Garlick „o konkretnych wydarzeniach i ich uczestnikach”[60].
W wywiadzie dla Amnesty International Victoire Rio donosi, że kilku z tych liderów wyraźnie zasygnalizowało Garlick, iż standardy społeczności Facebooka nie są egzekwowane w Mjanmie[61].
Ależ oczywiście, że nie są. Reuters podaje, że w 2015 r. Facebook zatrudniał do moderacji łącznie dwie (2) osoby mówiące po birmańsku, a pod koniec roku liczba ta wzrosła do czterech osób[62].
Podsumowując, pod koniec 2015 r. Meta wiedziała – jeżeli w ogóle można powiedzieć, że organizacja o czymś wie – że zarówno międzynarodowi eksperci społeczeństwa obywatelskiego, jak i rząd Mjanmy uważają, iż Facebook odegrał znaczącą rolę w zamieszkach w Mandalaju w 2014 r.
Raz po raz ostrzegano ich, że zdaniem licznych organizacji społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka Facebook pogłębiał konflikt etniczny.
Pokazywano przykład za przykładem odczłowieczających wpisów i komentarzy podżegających do masowych mordów, a nawet wyraźne nawoływania do ludobójstwa. David Madden powiedział pracownikom Mety prosto w twarz, że Facebook może równie dobrze odegrać taką rolę w Mjanmie, jaką w Rwandzie odegrało radio. Bez ogródek.
W reakcji na to wszystko Meta nie podjęła decyzji o radykalnym zwiększeniu zasobów na moderację, trwałym zablokowaniu znanych najgorszych podmiotów, ani wprowadzeniu fundamentalnych zmian w projekcie produktu, które mogłyby skutecznie obniżać widoczność wpisów nawołujących do nienawiści i przemocy.
Zamiast tego w 2016 r. nadszedł czas, aby przyłączyć do Facebooka jeszcze więcej osób w Mjanmie.
Ale o tym w częsci II poświęconej kryzysowi.
Data publikacji oryginalnego artykułu: 28 września 2023 r.
Treść tłumaczenia całej serii została udostępniona na licencji Creative Commons BY-NC-ND 4.0.
Meta w Mjanmie – cała seria:
- Wstęp
- Część I: Początki ← jesteś tutaj
- Cześć II: Kryzys
- Część III: Od środka
- Część IV: Łączność za wszelką cenę
- Meta meta
Przypisy
Weaponizing Social Media: The Rohingya Crisis, CBS News, 26 lutego 2018 r. (YouTube wyświetla datę opublikowania wideo, a nie datę pierwszej emisji). Dostępny również na stronie CBS News, która zmusi Cię na wejściu do obejrzenia mnóstwa reklam Pfizera. Ostrzeżenie o zawartości: Naoczne relacje świadków na temat okropnych rzeczy. ↩︎
„U.N. Investigators Cite Facebook Role in Myanmar Crisis”, Reuters, 12 marca 2018 r. ↩︎
„Facebook Destroys Everything: Part 1”, Faine Greenwood, 8 sierpnia 2023 r. ↩︎
„Myanmar Cuts the Price of a SIM Card by 99%”, Sam Petulla, Quartz, 3 kwietnia 2013 r. ↩︎
„Digital 2011: Myanmar”, Simon Kemp, Datareportal, 28 grudnia 2011 r.; „Digital 2017: Myanmar”, Simon Kemp, Datareportal, 1 lutego 2017 r. Oba cytowane w raporcie Amnesty International pt. „The Social Atrocity”, do którego link znajdziesz w dalszych przypisach. ↩︎
„The Unprecedented Explosion of Smartphones in Myanmar”, Philip Heijmans przy współpracy z następującymi osobami: Jason Clenfield, Grace Huang, Masumi Suga i Mai Ngoc Chau, Bloomberg, 31 lipca 2012 r. ↩︎
„The Facebook-Loving Farmers of Myanmar”, Craig Mod, The Atlantic, 21 stycznia 2016 r. ↩︎
„The Facebook-Loving Farmers of Myanmar”, Craig Mod, The Atlantic, 21 stycznia 2016 r. ↩︎
„Telenor Brings Zero-Rated Wikipedia and Facebook Access to Myanmar”, LIRNEasia, 3 listopada 2014 r. ↩︎
„Frances Haugen DW News Interview”, DW Global Media Forum, 10 listopada 2021 r. (zdanie wygłoszone przez Haugen rozpoczyna się w okolicy 7 min. 39 sek. wideo). ↩︎
„Imprisoned Burmese blogger Nay Phone Latt to receive top PEN honor”, PEN America, 14 kwietnia 2010 r.; „‘I Am Really Worried About Our Country’s Future’”, Jessica Mudditt, Mizzima, 21 września 2014 r. (zarchiwizowane przez Burma Link). ↩︎
„‘It Only Takes One Terrorist’: The Buddhist Monk Who Reviles Myanmar’s Muslims”, Marella Oppenheim, The Guardian, 12 maja 2017 r. ↩︎
„Facebook Destroys Everything: Part 1”, Faine Greenwood, 8 grudnia 2023 r. ↩︎
„‘If It’s on the Internet It Must Be Right’: An Interview With Myanmar ICT for Development Organisation on the Use of the Internet and Social Media in Myanmar”, Rainer Einzenberger, Advances in Southeast Asian Studies (ASEAS), dawniej: Austrian Journal of South-East Asian Studies, 30 grudnia 2016 r. ↩︎
„‘Hate Speech Pours Poison Into the Heart’”, San Yamin Aung, The Irrawaddy, 9 kwietnia 2014 r. ↩︎
„BBC under fire on Rohingyas”, Sai Latt, New Mandala, 3 listopada 2011 r. ↩︎
„The Rohingya: Persecuted Across Time and Place”, Médecins Sans Frontières, brak daty. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r., ustęp 460 — strona główna raportu zawiera podsumowania, metadane i infografiki. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„History of the Rohingya”, Rohingya Culture Center, brak daty. ↩︎
„‘An Open Prison without End’: Myanmar’s Mass Detention of Rohingya in Rakhine State”, Human Rights Watch, 8 października 2020 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r., ustęp 704. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r., ustęp 625. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r., ustęp 705. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, September 17, 2018, ustęp 627. Artykuł New Light of Myanmar cytowany w ustaleniach został zarchiwizowany pod adresem https://www.burmalibrary.org/docs13/NLM2012-06-05.pdf. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„Intolerance, Islam and the Internet in Burma”, Sai Latt, New Mandala, 10 czerwca 2012 r. ↩︎
„Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r., ustęp 628. Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„‘All You Can Do is Pray’: Crimes Against Humanity and Ethnic Cleansing of Rohingya Muslims in Burma’s Arakan State”, Human Rights Watch, kwiecień 2013 r. (wersja PDF). Obowiązują ostrzeżenia dotyczące treści. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
Myanmar: Freedom from Hate, Aela Callan, Al Jazeera English, 5 września 2013 r. ↩︎
„Symposium on Myanmar and International Indifference: The Rohingya Genocide — Warning Signs, International Inaction, and Missteps”, Matthew Smith, OpinioJuris, 29 sierpnia 2022 r.; „‘All You Can Do is Pray’: Crimes Against Humanity and Ethnic Cleansing of Rohingya Muslims in Burma’s Arakan State”, Human Rights Watch, kwiecień 2013 r. (wersja PDF); „Myanmar Conflict Alert: Preventing Communal Bloodshed and Building Better Relations”, International Crisis Group, 12 czerwca 2012 r. ↩︎
„‘If It’s on the Internet It Must Be Right’: An Interview With Myanmar ICT for Development Organisation on the Use of the Internet and Social Media in Myanmar”, Rainer Einzenberger, Advances in Southeast Asian Studies (ASEAS), dawniej: Austrian Journal of South-East Asian Studies, 30 grudnia 2016 r.; „This Is What Happens When Millions Of People Suddenly Get The Internet”, Sheera Frenkel, BuzzFeed News, 20 listopada 2016 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r.; „Report of the Detailed Findings of the Independent International Fact-Finding Mission on Myanmar”, United Nations Human Rights Council, 17 września 2018 r. (liczne ustępy z raportu). ↩︎
„Web users vent rage over Myanmar unrest”, Hindustan Times/AFP 14 czerwca 2012 r.; „How the Word ‘Kalar’ is a Depressing Indictment of Myanmar Society”, Myanmar Mix, 22 kwietnia 2020 r. ↩︎
„Buddhist Monk Uses Racism and Rumours to Spread Hatred in Burma”, Kate Hodal, The Guardian, 18 kwietnia 2013 r. ↩︎
„This Is What Happens When Millions Of People Suddenly Get The Internet”, Sheera Frenkel, BuzzFeed News, 20 listopada 2016 r. ↩︎
„A Burmese Journey Q&A With Ashin Wirathu”, Tin Aung Kyaw, Global Post, czerwiec 2013 (zarchiwizowane na kanale YouTube Rohingya Video News); uwaga: sekcja komentarzy na YouTube jest teraz wypełniona ludźmi oklaskującymi antymuzułmańskie stwierdzenia Wirathu. (Artykuł związany z tym wywiadem, z którego zaczerpnęłam tłumaczenie zwrotu „karp afrykański”.) ↩︎
„The Face of Buddhist Terror”, Hannah Beech, Time, 1 lipca 2013 r. ↩︎
„Hidden Hands Behind Communal Violence in Myanmar: Case Study of the Mandalay Riots, Justice Trust Policy Report”, Justice Trust, marzec 2015 r. (zarchiwizowane przez Burma Library). ↩︎
„‘It Only Takes One Terrorist’: The Buddhist Monk Who Reviles Myanmar’s Muslims”, Marella Oppenheim, The Guardian, 12 maja 2017 r. ↩︎
„Misunderstanding Myanmar’s Ma Ba Tha”, Matthew J Walton, Asia Times, 9 czerwca 2017 r. ↩︎
„This Is What Happens When Millions Of People Suddenly Get The Internet”, Sheera Frenkel, BuzzFeed News, 20 listopada 2016 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r., str. 51; „Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022 r. ↩︎
„Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„Hatebook: Why Facebook Is Losing the War on Hate Speech in Myanmar”, Reuters, 15 sierpnia 2018 r. Ten artykuł jest częścią niezwykłej, nagrodzonej Pulitzerem relacji agencji Reuters na temat ludobójstwa Rohingjów, Myanmar Burning, która wpakowała dwójkę birmańskich reporterów Reutersa do więzienia w Mjanmie za dokumentowanie masowych mordów ludzi Rohingja; obaj mężczyźni zostali zwolnieni w 2019 r.; „Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022 r. ↩︎
„Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022 r. ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. Czytałam to jako ebooka i nie jestem w stanie podać numerów stron, ale cytat pochodzi z rozdziału 9: „Think Before You Share”. ↩︎
Weaponizing Social Media: The Rohingya Crisis, CBS News, 26 lutego 2018 r. (YouTube wyświetla datę opublikowania wideo, a nie datę pierwszej emisji). Dostępny również na stronie CBS News, która zmusi Cię na wejściu do obejrzenia mnóstwa reklam Pfizera. Ostrzeżenie o zawartości: Naoczne relacje świadków na temat okropnych rzeczy. ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
„Hatebook: Why Facebook Is Losing the War on Hate Speech in Myanmar”, Reuters, 15 sierpnia 2018 r.; „How Facebook’s Rise Fueled Chaos and Confusion in Myanmar”, Timothy McLaughlin, Wired, 6 lipca 2018 r. ↩︎
„How Facebook’s Rise Fueled Chaos and Confusion in Myanmar”, Timothy McLaughlin, Wired, 6 lipca 2018 r. ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
„How Facebook’s Rise Fueled Chaos and Confusion in Myanmar”, Timothy McLaughlin, Wired, July 6, 2018; An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
„Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, być może również inni, sierpień 2022 r.; „How Facebook’s Rise Fueled Chaos and Confusion in Myanmar”, Timothy McLaughlin, Wired, 6 lipca 2018 r.; An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
Pozew zbiorowy i żądanie rozprawy z ławą przysięgłych złożone w Sądzie Najwyższym stanu Kalifornia dla hrabstwa San Mateo przez Rafeya S. Balabaniana i Richarda Fieldsa z Edelson PC i Fields PLLC, The Guardian, 6 grudnia 2021 r. (datę zaczerpnęłam od Reutersa.) ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
An Ugly Truth: Inside Facebook’s Battle for Domination, Sheera Frenkel i Cecilia Kang, HarperCollins, 13 lipca 2021 r. (Rozdział 9: „Think Before You Share”). ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
The Facebook Dilemma, Frontline, październik 2018 r; dostępna jest również pełna wersja wywiadu z Davidem Maddenem. ↩︎
„Rohingya and Facebook”, Htaike Htaike Aung, Victoire Rio, possibly others, sierpień 2022 r. ↩︎
„The Social Atrocity: Meta and the Right to Remedy for the Rohingya”, Amnesty International, 29 września 2022 r. ↩︎
„Hatebook: Why Facebook Is Losing the War on Hate Speech in Myanmar”, Reuters, 15 sierpnia 2018 r. ↩︎
