Meta w Mjanmie
Disclaimer This is an introduction to Meta in Myanmar series by Erin Kissane, translated to Polish with consent of its original author.
Oddaję w Państwa ręce serię artykułów autorstwa Erin Kissane na temat niezwykle dramatycznego epizodu działalności firmy Meta – twórcy Facebooka – w Mjanmie, znanej też pod nazwą Birma. Seria składa się z czterech artykułów oraz suplementu i jest podróżą do niebezpiecznego miejsca na świecie w bardzo niespokojnym czasie.
Oryginalna, anglojęzyczna wersja tej serii ta jest dostępna na stronie Autorki – erinkissane.com. Polskojęzyczne tłumaczenie powstało za jej wiedzą i zgodą (oraz przy jej zdecydowanym wsparciu i entuzjaźmie wobec tego szaleńczego pomysłu).
Chcesz przeczytać offline?
Całą serię artykułów możesz pobrać i przeczytać na swoim urządzeniu mobilnym lub czytniku ebooków:
Powyższe pliki są również dostępne w Internet Archive.
O co chodzi?
Mjanma (Birma) to azjatycki kraj sąsiadujący z Chinami. Dwukrotnie większy od Polski, liczący ok. 50 milionów mieszkańców. Burzliwa historia jego państwowości wiąże się z brytyjskim kolonializmem, wojskową dyktaturą i nieudaną jak dotąd próbą skrętu w stronę znanej nam formy demokracji.
Okres po 2010 r., o którym przeczytają Państwo w niniejszej serii, to lata internetu i smartfonów. Czasy, kiedy świat od dawna wydawał się być globalną wioską żyjącą w dobrobycie przyniesionym przez technologię. Lata, w których wielkie korporacje technologiczne rozrastały się i wdzierały się do rzeczywistości krajów powszechnie nazywanych „rozwijającymi się”, bo na swoim macierzystym terenie miały już niewiele pola do rozwoju.
Dla nas, osób żyjących w Polsce, to trzecia dekada po rewolucji 1989 r. Byliśmy już w Unii Europejskiej i NATO, bez wstydu nazywaliśmy się „wolnym krajem”. Dostęp do internetu stawał się coraz bardziej powszechny i dostępny cenowo na tyle, by kreować rzeczywistość, a nie tylko stanowić dodatek do niej.
Jednocześnie jest to krótka „chwila” naszej historii, kiedy „nasz” internet kształtowały podmioty rozwijane w Polsce, z myślą o ludziach z Polski. Portale horyzontalne takie jak Onet czy Wirtualna Polska, czy też wczesne serwisy społecznościowe (Grono.net, Nasza-klasa) były budowane rękami ludzi mówiących w naszym języku, znających doskonale naszą kulturę i uwarunkowania.
Mieliśmy chwilę na „nauczenie się” internetu w naszym własnym tempie, na naszych własnych zasadach. Mieliśmy na to wystarczająco dużo czasu, zanim na naszym podwórku pojawił się byt zza oceanu, który miał nam to podwórko bezpowrotnie przemeblować – Facebook.
Mieliśmy dużo szczęścia.
Bowiem w tym samym czasie w Mjanmie, kraju przez długi czas odciętym od świata, wyniszczonym przez wojny domowe i rządy twardej wojskowej ręki, eksplozja internetu odbyła się w zgoła innych warunkach. No i niestety, odbyła się przy bezpośrednim udziale i za sprawą Facebooka, sprowadzając na ten już i tak wymęczony kraj ogrom cierpienia.
Media w naszym kraju czasem wspominały o Mjanmie w sekcji wiadomości ze świata, ale mieliśmy komfort oglądać te migawki jako ciekawostkę na koniec programu informacyjnego. W marcu 2024 r. polskojęzyczna strona w Wikipedii zaledwie prześlizguje się po temacie. Kto z nas w ogóle jest w stanie pokazać Mjanmę na mapie świata? Jak ten kraj w ogóle się nazywa i dlaczego tak?
Serio. Mieliśmy, kurde, dużo szczęścia.
Mieliśmy dużo szczęścia, bo może wcale nie brakowało aż tak wiele, aby zbliżony scenariusz rozegrał się w naszym kraju. Da się napisać alternatywną oś czasu, w której za sprawą zorganizowanej propagandy na Facebooku nasz kraj podejmuje decyzje rujnujące ustrój i stosunki międzynarodowe na wiele lat, a jego obywatele uciekają z kraju nie dlatego, że chcą lepszego życia i godnej płacy, lecz dlatego, że chcą w ogóle ujść z życiem.
Mjanma nie miała tyle szczęścia. Na ludzi żyjących w tym kraju spadło wszystko naraz: internet, smartfony i media społecznościowe. I niestety nie przyszła z tym żadna instrukcja obsługi. Przyszedł Facebook. I tenże Facebook był tam nadal, gdy w kraju kwitła nienawiść i działo się wszystko, co najgorsze.
No dobrze, ale co z tego?
Rozpocząłem prace nad tłumaczeniem tej serii pod koniec października 2023 r. Do momentu publikacji w kwietniu 2024 r. wielokrotnie zadawałem sobie pytanie: co nas obchodzi jakiś azjatycki kraj gdzieś daleko?
Erin Kissane napisała tę serię głównie pod kątem ludzi podobnych do niej – głęboko zainteresowanych technologią i mediami społecznościowymi. To spora i niełatwa pigułka do przełknięcia. Ale uważam, że jest w niej coś dla wszystkich niezależnie od punktu siedzenia.
A dla nas, osób żyjących, mieszkających i (lub) wiążących swoje życie z Polską, ta historia jest istotna z kilku powodów.
Media społecznościowe siedzą tak głęboko w tkance naszego społeczeństwa, że warto mieć z tyłu głowy, czym dokładnie są i jak działają od środka stojące za nimi korporacje – chociażby po to, żeby nie robić sobie naiwnych nadziei na samoistną poprawę sytuacji. W kontekście informacji zawartych w tej serii nie dziwią mnie zbytnio problemy z fałszywymi fanpage’ami, plaga fałszywych reklam z wizerunkami celebrytów, sterowanie opiniami ogółu przez obcą propagandę czy obraźliwa nadgorliwość automatycznej moderacji treści.
Musimy sobie uświadomić, że jako malutki kraj w środku Europy jesteśmy nieistotnym bytem na mapie wielkiej amerykańskiej korporacji. Co gorsza, to się nie zmieni, dopóki sami nie zechcemy tego zmienić – czy to poprzez edukację, czy poprzez skuteczniejsze prawodawstwo. Ale uważam, że powinniśmy również znać kontekst historyczny, żeby móc określić, czego dokładnie się domagamy i jak powinniśmy zabrać się za naprawę tego stanu rzeczy (a przy okazji nie dać się nabierać na podłe triki PR-owe w wykonaniu Mety, o których możemy dowiedzieć się z tej serii).
A jeżeli to nadal brzmi zbyt górnolotnie, to wiecie co? Chciałbym móc w końcu przestać tłumaczyć członkom mojej rodziny, że nie należy wierzyć wszystkiemu, co wisi na Facebooku. Że nasze interakcje z tym serwisem nie pozostają bez konsekwencji. Że dezinformacja i wroga propaganda to nie jest ten mityczny diler narkotyków stojący pod szkołą, którego da się łatwo rozpoznać i bohatersko schwytać. Zwłaszcza w kraju, którego sąsiad właśnie prowadzi gorącą wojnę z wrogim mocarstwem.
W treści jednego z artykułów serii pojawia się nazwa naszego kraju. Co gorsza, nie jesteśmy tam sami. Nasz kraj nie jest białą plamą na mapie świata.
Dla technologiczno-społecznościowych nerdów – łącznie ze mną – którzy docenili zdecentralizowane sieci takie jak fediwersum (Mastodon) czy Bluesky, a konta na „korporacyjnych” platformach mają z przymusu albo wcale – nam także potrzebny jest kubeł zimnej wody, choć z zupełnie innego powodu. Decentralizacja i używanie „niszowych” socjali daje marną złudę bezpieczeństwa i odporności na działalność wielkich podmiotów z nieograniczonymi zasobami. Mówiąc wprost – polegamy zbyt mocno na pracy niewielkiej słabo dofinansowanej grupy ludzi, zaś fakt decentralizacji sieci nie jest magicznym panaceum na wszystkie problemy, a często wręcz działa na niekorzyść całej sieci.
Nie wiem, gdzie tkwi odpowiedź na powyższe kwestie. Ale uważam, że powinniśmy mieć je w pamięci za każdym razem, kiedy mamy na coś bezpośredni wpływ. Może powinniśmy się zastanowić dwa razy przy urnie wyborczej. Może powinniśmy częściej i bardziej świadomie głosować portfelami. Może powinniśmy budować świadomość tych problemów wśród reprezentujących nas polityków.
A dla wszystkich, którzy nie miewają takich myśli po nocach, ale wciąż zachowali w sobie ciekawość świata – ta seria to po prostu świetnie napisane non-fiction. Momentami drastyczne i przygnębiające, ale wciąż rzetelne. Polecam. Ja tam lubię dobre non-fiction.
Kim jest Autorka?
Erin Kissane to autorka, redaktorka i entuzjastka społeczności internetowych próbująca zmieniać internet na lepsze na rzecz kolejnych grup ludzi. Była współzałożycielką The COVID Tracking Project prowadzonego przez amerykański magazyn The Atlantic, który przez cały pierwszy rok trwania pandemii COVID-19 w Stanach Zjednoczonych stanowił najbardziej kompletne źródło danych na temat przebiegu pandemii w tym kraju.
Obecnie Erin wraz z Dariusem Kazemi prowadzi prace badawcze dotyczące modeli zarządzania i infrastuktury w zdecentralizowanych mediach społecznościowych w ramach grantu Digital Infrastructure Insights Fund.
Licencja
Treść tłumaczenia, wraz z niniejszym wstępem, została udostępniona na licencji Creative Commons BY-NC-ND 4.0 (uznanie autorstwa, użycie niekomercyjne, bez utworów zależnych).
Uwagi do tłumaczenia
Skrócona polskojęzyczna nazwa kraju „Mjanma” jest zgodna z wykazem nazw państw i terytoriów niesamodzielnych publikowanym przez Komisję Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej (KSNG). Inne nazwy geograficzne, takie jak miasto Rangun czy stan Arakan (w treści serii zwany także stanem Rakhine), znajdują odzwierciedlenie w urzędowym wykazie polskich nazw geograficznych świata publikowanym przez KSNG.
Uwagi do tłumaczenia są zawarte w nawiasach kwadratowych i opatrzone adnotacją „przyp. tłum.”.
Poniżej rozpoczyna się wstęp właściwy do niniejszej serii.
Życzę owocnej lektury. Oddaję głos Erin.
Meta w Mjanmie – cała seria
Od lipca do października 2023 r. poświęciłam sporo czasu na zbadanie i opisanie roli Facebooka i jego twórców, firmy Meta – jak również szeroko rozumianego internetu – w ludobójstwie na ludziach Rohingja w Mjanmie. Niniejsza seria artykułów stanowi owoc tych prac.
Format tej serii jest dość specyficzny, gdyż moim celem było opracowanie kulturalno-technologicznego raportu z incydentu. Kieruję go do wszystkich ludzi, którzy pracują, rozmyślają, wykorzystują lub zmagają się z nowymi systemami i serwisami społecznościowymi. Głęboko kibicuję każdej osobie, która dzieli się tym, co umie robić najlepiej. Jestem społecznościowym nerdem i do moich umiejętności należy pisanie oraz analiza – i to jest moja cegiełka.
Mam szczerą nadzieję, że ta cegiełka okaże się pomocna.
Meta w Mjanmie, część I: Początki
Mjanma dostała internet późno, cały naraz, głównie za sprawą Mety. Szybki opis wczesnych doświadczeń Mjanmy z internetem, a także dobrodziejstw i narastających problemów, które łączność online sprowadziła w szczególności na mniejszość etniczną Rohingja, zadręczaną przez wielkie, doskonale zorganizowane kampanie nienawiści.
Z początku kompletnie nie zdawałam sobie sprawy, jak wielu ludzi, jak szczegółowo i jak uparcie przez wiele lat ostrzegało Metę. Ten artykuł zawiera wszystkie ostrzeżenia, które byłam w stanie zawrzeć.
Meta w Mjanmie, część II: Kryzys
Zamiast pochylić się nad ostrzeżeniami płynącymi z Mjanmy, Meta zdwoiła wysiłki w celu łączności i uruchomiła program, który zrujnował internetowy ekosystem informacyjny w Mjanmie i zastąpił go łatwopalnym clickbaitem. To, co nastąpiło wkrótce potem, należy do najgorszych rzeczy, które ludzie mogą wyrządzić ludziom.
Ponadto: więcej szczegółów na temat kompletnej porażki moderacji treści oraz systematycznego ogrywania mechanizmów algorytmicznych w celu propagowania treści nawołujących do przemocy i ludobójstwa.
Meta w Mjanmie, część III: Od środka
Na podstawie wywiadów i materiałów dostarczonych przez dwójkę sygnalistek niniejszy artykuł ukazuje, co Meta wiedziała (a wiedziała dużo), od jak dawna (od bardzo dawna) i w jaki sposób zareagowała na przychodzące informacje sugerujące, iż Facebook był wykorzystywany do wyrządzania szkód (zepchnęli to na margines).
Artykuł ten opisuje pewien element tragedii w Mjanmie, który odbija się echem na całym świecie: tajne zorganizowane kampanie wywierania wpływu, które zarówno w tajemnicy jak i otwarcie pasożytowały na Facebooku w celu siania zamętu.
Oprócz tego opisuję w szczegółach, i mam nadzieję obrazowo, w jaki sposób Meta ustawicznie wprowadza w błąd polityków i redakcje prasowe na temat beznadziejnej efektywności ich moderacji treści. Przyglądam się również poczynaniom Mety w Mjanmie w latach następujących po ludobójstwie Rohingjów.
Meta w Mjanmie, część IV: Łączność za wszelką cenę
Opierając się o zalecenia birmańskich organizacji obywatelskich i osób indywidualnych oraz praktyków zainteresowanych tematyką zaufania i bezpieczeństwa, którzy analizowali wielkoskalowe kampanie nienawiści i operacje wpływu, przyglądam się wybranym zagrożeniom znanym z scentralizowanych platform, które mogą wpłynąć w potencjalnie niebezpieczny sposób także na nowe, szybko rosnące zdecentralizowane sieci takie jak Mastodon (fediwersum) i Bluesky.
Być może zrodziła się w Tobie pokusa, aby dla oszczędności czasu przeczytać tylko tę ostatnią część serii. Zdecydowanie jednak sugerowałabym wybór którejkolwiek z pozostałych – moje uwagi końcowe nie są przeznaczone do czytania w oderwaniu od kontekstu.
Meta w Mjanmie: Meta meta
Napisałam również krótki artykuł objaśniający moją metodologię, język, zasady cytowania, a także zawierający listę poprawek. W tym momencie licznik [wersji anglojęzycznej – przyp. tłum.] zatrzymuje się na ok. 44 tysiącach słów.
Podziękowania
Kieruję moje podziękowania przede wszystkim w stronę ludzi z Myanmar Internet Project i tworzących go organizacji.
Ponadto dziękuję wielu osobom zza kulis, których nie wymienię imiennie, ale bardzo doceniam. Dziękuję Adriannie Tan, Dr. Fancypants, Esq. i wszystkim ludziom z Mastodona, którzy pomogli mi znaleźć odpowiedzi na pytania, a także wielu ludziom, którzy odezwali się z przemyśleniami, poprawkami i dziesiątkami literówek. Wszystkie niedopatrzenia bezsprzecznie leżą po mojej stronie.
Ogromne podziękowania kieruję także do znajomych i nieznajomych, którzy pomagali mi docierać do informacji, pytali o serię, czytali ją i polecali kolejnym osobom. Napisanie i opublikowanie czegoś takiego będąc niezależną publicystką i badaczką jest dziwne i trudne, zwłaszcza w momencie, kiedy nasze sieci rozpadają się i wiele osób zastanawia się, co będzie naszą następną pracą.
Bez Waszej pomocy to wszystko powędrowałoby do kosza. Jestem wdzięczna każdej osobie, która to przeczyta i (lub) przekaże dalej.
„Dziękuję” jest zdecydowanie niewystarczające dla mojego partnera, Petera Richardsona, który czytał szkice i wspierał mnie w trudnych momentach cyklu publikacji 40 tysięcy słów w ciągu dwóch tygodni, jak również w ciągu poprzedzających to miesięcy koszmarnej pracy. Ale jak zawsze – dziękuję Ci, Peter.
Data publikacji oryginalnego artykułu: 16 października 2023 r.